preload preload preload preload preload
Zarejestruj się Bądź na bieżąco
Dołącz do prasowe.com
CODZIENNE INFORMACJE,
DŹWIĘKI, WIDEO BEZPŁATNIE
DLA WSZYSTKICH DZIENNIKARZY!
14:03 - 15-06-2009
RADIO OPATÓW

logoopatowRadio Opatów to jedna z trzech rozgłośni radiowych w województwie świętokrzyskim.  Zasięgiem obejmuje powiat opatowski. Nadajemy codziennie od 6.00 do 22.00.  Profil radia informacyjno – muzyczny. W 16 – to godzinnym czasie nadawania każdy znajdzie coś dla siebie.  Nasze audycje cieszą się ogromną popularnością  słuchaczy.

www.ook.internetdsl.pl/radio.html

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Blip
  • Blogger.com
  • Śledzik
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • Live
  • MySpace
  • RSS
  • email
  • PDF
  • Drukuj

RSS
ZOBACZ TEŻ
    Brak podobnych postów
WSPÓŁPRACA
  • Brak kategorii

    Janina Ochojska, PAH:
    PAH zdecydowała się pomagać Japonii głównie w procesie odbudowy. Stwierdziliśmy, że udzielanie pomocy natychmiastowej, materialnej czy w zakresie ratownictwa, z naszej strony nie ma sensu. Natomiast na pewno będzie potrzebna pomoc w odbudowie.

     

    Zbieramy pieniądze na odbudowę jakiegoś obiektu użyteczności publicznej: szkoła, przedszkole, biblioteka, muzeum, dom kultury, coś, co służy społeczności. Takich obiektów jest bardzo wiele i nie wątpię w to, że będziemy mieli co robić. Zdaje sobie sprawę z tego, że Japonia jest bogatym krajem, wiele osób będzie mówiło, że pomoc Japonii jest bezsensowna, bo to jest bogaty kraj.
    W obliczu takiej tragedii nie można zapomnieć o solidarności. Myślę, że Japończycy bardzo źle by się czuli, gdyby mieli świadomość tego, że nikt im nie pomoże, bo są bogaci. Sądzę, że obeszliby się bez naszej pomocy, ale to przecież nie o to tylko chodzi. Obudowując jakąś szkołę czy przedszkole, pokazujemy solidarność, zarówno z ofiarami, jak i ludźmi, którzy pozostali przy życiu. W pewnym sensie, myślę, że to nawet Polska bardziej potrzebuje takiej pomocy – pokazania Japończykom, że potrafimy być solidarni.
    Zbiórkę pieniędzy prowadzimy przez www.podarnik.pl, prowadzimy również zbiórkę na konto PAH, na konto zbiórkowe. Również prowadzimy zbiórkę na koncie SOS. To jest takie nowe przedsięwzięcie PAH, dzięki któremu będziemy mogli mieć środki na bardzo szybkie działanie w razie katastrof. Nie będziemy musieli czekać, aż ubieramy pieniądze, tylko będziemy mogli działać 48 godzin po wystąpieniu jakieś katastrofy. Oby tych katastrof było jak najmniej.

     

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    Janina Ochojska, PAH:

    PAH zdecydowała się pomagać Japonii głównie w procesie odbudowy. Stwierdziliśmy, że udzielanie pomocy natychmiastowej, materialnej czy w zakresie ratownictwa, z naszej strony nie ma sensu. Natomiast na pewno będzie potrzebna pomoc w odbudowie. Zbieramy pieniądze na odbudowę jakiegoś obiektu użyteczności publicznej: szkoła, przedszkole, biblioteka, muzeum, dom kultury, coś, co służy społeczności. Takich obiektów jest bardzo wiele i nie wątpię w to, że będziemy mieli co robić. Zdaje sobie sprawę z tego, że Japonia jest bogatym krajem, wiele osób będzie mówiło, że pomoc Japonii jest bezsensowna, bo to jest bogaty kraj.

    W obliczu takiej tragedii nie można zapomnieć o solidarności. Myślę, że Japończycy bardzo źle by się czuli, gdyby mieli świadomość tego, że nikt im nie pomoże, bo są bogaci. Sądzę, że obeszliby się bez naszej pomocy, ale to przecież nie o to tylko chodzi. Obudowując jakąś szkołę czy przedszkole, pokazujemy solidarność, zarówno z ofiarami, jak i ludźmi, którzy pozostali przy życiu. W pewnym sensie, myślę, że to nawet Polska bardziej potrzebuje takiej pomocy – pokazania Japończykom, że potrafimy być solidarni.

    Zbiórkę pieniędzy prowadzimy przez www.podarnik.pl, prowadzimy również zbiórkę na konto PAH, na konto zbiórkowe. Również prowadzimy zbiórkę na koncie SOS. To jest takie nowe przedsięwzięcie PAH, dzięki któremu będziemy mogli mieć środki na bardzo szybkie działanie w razie katastrof. Nie będziemy musieli czekać, aż ubieramy pieniądze, tylko będziemy mogli działać 48 godzin po wystąpieniu jakieś katastrofy. Oby tych katastrof było jak najmniej.

    Rafał Hechmann, PAH:
    Jeżeli chodzi o kryzys libijski, pomagamy na granicy libijsko-egipskiej, gdzie jest uwiezionych kilka tysięcy uchodźców, którzy nie mogą wyjechać do Egiptu; to jest około pięciu tysięcy uzależnionych od pomocy humanitarnej. Tam PAH skupia się na dwóch grupach, na kobietach i na dzieciach. W zeszłym tygodniu dostarczyliśmy dwa transporty artykułów dla kobiet i dzieci: mleka w proszku, mleka płynnego, pieluch, artykułów higienicznych dla kobiet i dzieci.

    Pomagamy również w Libii, do Libii wyjechały dwa nasze transporty z lekami. Będąc w Libii, dostałem sygnał od libijskiego Czerwonego Półksiężyca, że na miejscu główną potrzebą są leki, brakuje po prostu leków. Leki są kierowane z całego kraju do miejsc, gdzie toczą się walki i zaczyna brakować leków, i to nie tylko leków stosowanych w nagłych przypadkach, ale też leków na choroby przewlekłe, np. na nadciśnienie lub cukrzycę. Udało się nam dostarczyć dwa transporty takich leków do miasta Derna. To jest miasto niedaleko Benghazi, w strefie kontrolowanej przez rebeliantów.
    Tego typu działania są możliwe dzięki ludziom, którzy nas wspierają podczas zbiórki publicznej, którą prowadzimy, w tym momencie na działania podczas kryzysu libijskiego, oraz dzięki członkom naszego klubu, Klubu PAH-SOS. Klub daje nam duże możliwości, ponieważ ludzie wspomagają nas w sposób ciągły, comiesięcznymi wpłatami. Dzięki temu możemy szybko reagować. Gdy wybuchnie kryzys, mamy już pomoc, mamy środki, żeby reagować natychmiast.
    Można się zapisać do klub PAH-SOS i wspierać nas stale, można odwiedzić stronę podarnik.pl, gdzie również można wesprzeć działania PAH, nie tylko w kryzysie libijskim, ale również na innych obszarach, na których działamy. Prowadzimy ciągle zbiórkę publiczną.
    Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony www.pah.org.pl/ , tam są wszystkie szczegóły.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.


    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.


     

    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Mariusz Szuba motywuje jednostki i… tłumy. W marcu ruszył kolejny cykl prowadzonych przez niego szkoleń motywacyjnych „Podróż Bohatera”.


    Mariusz Szuba (trener motywacyjny, Master Trener TLT):
    - Dziś na szkoleniu o tym, w jaki sposób zacząć; to jest szkolenie otwierające, jeśli chodzi o rozwój osobisty, doświadczanie emocji i sprawdzanie, jakie strategie nami kierują. Nie jest to cała złożona technologia, tylko najprostsze tematy, które moim zdaniem są najbardziej istotne, jeśli chodzi o rozpoczęcie jakiejkolwiek drogi. Na tym treningu chodzi nam o to, żeby każdy z uczestników doświadczył tych emocji i miał je w pamięci na przyszłość. Żeby, jeżeli będą mu potrzebne kiedyś w przyszłości, to moim zadaniem jest, aby wzbudzić w nim taki stan emocjonalny, który będzie pewnego rodzaju wspomnieniem i jednocześnie bodźcem, który sprawi, że dana osoba odczuje ten stan, który jest potrzebny jest w tej chwili do wykorzystania.

    Mariusz Szuba w trakcie szkolenia:
    - Jeżeli coś ci przeszkadza, zostaw to tu. Tu, na tej sali. Czy to jest możliwe? Tak, jest. Możliwe to jest dla tych wszystkich, którzy podejdą do tego poważnie, a nie jak do zabawy. Możliwe to jest dla tych wszystkich, którzy nadadzą temu znaczenia takiego, że TO zostanie na TEJ sali. I będą świadomie pamiętać o tym, kiedy będą pojawiać się w przyszłości sytuacje, które będą nakazywały znowu się bać. Jak taka sytuacja się pojawi, to natychmiast potem powinno pojawić się …, ta wizja, którą widzieliście w tej kołysce, która będzie cię ciągnąć za nogę i przypominać, co masz zrobić.

    Olek Sienkiewicz, partner zarządzający MS Team:
    - Jeżeli chodzi o dzisiejsze wydarzenie, to jest dla nas absolutnym hitem i kolejnym krokiem w naszej uporządkowanej strategii rozwoju tego przedsięwzięcia. Kiedy zaczynaliśmy kilka lat temu i Mariusz robił swoje pierwsze treningi, była garstka osób na sali. W kolejnych latach ta liczba osób się zwiększała do 50, dzisiaj mieliśmy ponad 2 tys. osób. W zeszłym roku zgromadziliśmy 1200 z hakiem, udało się nam to podwoić w ciągu roku, i bardzo się cieszę. Dwa tysiące osób to szalona motywacja.

    Mezo, raper:
    - Filozof powiedział: byt jest niczym, zmiana jest wszystkim. Motywacja to jest zmiana, to jest napęd, to jest coś, co buduje psychikę i nastawia na zmiany, na ulepszanie życia. Dlatego jest ważna. Codziennie rano trzeba mieć chęci, żeby wstać, żeby się udoskonalić, żeby robić swoja robotę lepiej. Dlatego motywacja jest ważna.

    Pytamy uczestników – jakie wrażenia?
    - Super!
    - Tego chciałem się pozbyć. I już nie ma.
    - Jestem pierwszy raz na takim szkoleniu i jestem naprawdę podekscytowana, przynajmniej osobą Mariusza Szuby, mam nadzieje, że za rok jeszcze tutaj się zjawię. A dają naprawdę mega motywację do działania.
    - Udało się, oczywiście. Po prostu: połamałam dechę. Przełamałam się. Przeszłam krok dalej. czuję, że przeszłam do innego etapu, kiedy wszystko będzie prostsze.
    - Nie mam wszystkich ograniczeń, które miałem, przede wszystkim. Potężny pałer, super motywacja, moim zdaniem numer 1. Jestem po raz pierwszy, za rok będę na pewno.

    Co jest największym problemem w życiu?
    - Strach, strach. I lenistwo. Które właśnie teraz rozwaliłem. Będzie dobrze.

    Mariusz Szuba:
    - Tak właśnie bawiliśmy się na tym spotkaniu, na tej Podróży. Mam nadzieje, że się podobało. Zapraszamy na stronę internetową, gdzie więcej fragmentów wideo, więcej informacji na ten temat: www.123.teraz.pl albo www.mariuszszuba.pl . Zapraszamy serdecznie.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych. Działalność gospodarcza organizacji pozarządowych. Zarządzanie organizacją. Kontrola nie taka straszna. Żeby o nas dobrze mówiono.

    Czas [05:14]

     

    Chciałabym poruszyć dzisiaj temat sytuacji organizacji pozarządowych w Polsce. Temat nie jest łatwy, ale nie chciałabym być w roli osoby, która osądza tę sytuację. Oprócz tego, że prowadzę własną organizację, to jestem jeszcze w zarządzie Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych. Ta organizacja ma na celu monitorowanie działalności organizacji, pomaganie tym organizacjom, szczególnie członkowskim. I takim moim konikiem w OFOPie zawsze była jawność, przejrzystość, transparentność organizacji. I to, do czego mi trudno przekonać: profesjonalne zarządzanie organizacjami. Niestety, to wynika również z braku możliwości finansowych. To, że nie każda organizacja ma statut pożytku publicznego, nie każda może korzystać z jednego procenta. Są organizacje, które bazują wyłącznie na pieniądzach unijnych, a to się powoli kończy.

    Nie każda organizacja ma działalność gospodarczą, a uważam, że jeśli ktoś się czuje na siłach, to powinien. W naszej organizacji ta działalność nie jest taka ogromna, ale część dochodu przekazywana jest na cele statutowe. Więc nie tylko z 1 procenta, z darowizn, grantów, subwencji , ale także z działalności gospodarczej możemy pokrywać część kosztów administracyjnych. Czyli, osoba, która wpłaca na konto fundacji, wie, że nie tylko cele statutowe, ale i administracyjne możemy pokrywać z innych środków. I to jest rzeczywiście bardzo ważne, by organizacja nauczyła się pozyskiwania środków z różnych źródeł. Niestety, przy braku umiejętności zarządzania organizacją nie zawsze jest to możliwe. Dlatego tak walczę i uświadamiam, że działalność gospodarcza nie jest czymś złym.

    Profesjonalne zarządzanie organizacją nie jest czymś złym, bo jeśli profesjonalnie nią zarządzamy, a idziemy do sponsora i rozmawiamy jak partner z partnerem, to sponsor dając nam pieniądze, jest pewien, że te pieniądze będą dobrze zarządzane i dobrze wydatkowane. Że nie będą sprzeniewierzone, co niestety się zdarza. Słyszy się czasami w mediach, że gdzieś tam jakaś organizacja zebrała pieniądze, które nie trafiły do beneficjentów. To wszystko odbija się na tych, którzy rzetelnie, uczciwie starają się prowadzić organizację. Tutaj muszę się podeprzeć naszymi doświadczeniami – nasza organizacja przeszła szereg kontroli, łącznie z urzędem skarbowym, ZUS-em, Ministerstwem Zdrowia, MSWiA.
    Gdy przychodzą panie i mówią: kontrola, izba skarbowa, proszę nam udostępnić oddzielny pokój, zamykany na klucz, i wszystkie dokumenty – to człowiekowi jeży się włos na plecach. Natomiast po jakimś czasie okazuje się, że warto było, trzeba się poddać takiemu audytowi.

    W OFOP-ie wymyśliłam taki program, gdzie to organizacje kontrolują organizacje. I rzeczywiście, OFOP zdobył taki grant, z partnerska organizacją, dzięki któremu mogliśmy (no, ja tego nie robiłam, bo się na tym nie znam) skontrolować kilka organizacji. Nasza organizacja poszła na pierwszy ogień, na ochotnika, i pozytywnie przeszliśmy tę weryfikację. Mamy certyfikat za ubiegły rok – właśnie takiego audytu zrobionego przez organizacje pozarządowe. To jest dla mnie szczególnie wartościowe, bo, jak mówię, oni wiedzą, czego szukać.

    Organizacje bardzo chcą, żeby nas dobrze widziano. Natomiast to nie wystarczy, trzeba się trochę postarać. Nie mówię bardzo, ale przynajmniej trochę. Żeby nas dobrze widziano, sami musimy nad tym popracować. Sami musimy chcieć, żeby o nas dobrze mówiono. Żebyśmy starali się przechodzić audyty; można się o to postarać, zgłosić się do OFOP-u, żebyśmy taki audyt zrobili, i mieć taki certyfikat. Są na to sposoby, trzeba tylko chcieć.
    Ale są organizacje, które nie chcą takich kontroli, u których wiadomo, że wszystko jest przewrócone do góry nogami. Te organizacje, które są rzetelnie prowadzone, rzadko są pokazywane. Natomiast dobrze się sprzedaje w mediach to, co jest złe, niechwalebne i pokazujące nieudolności organizacji. To tak wszędzie jest, ja to wiem, bo to się dobrze sprzedaje.

    Żeby o nas dobrze mówiono, sami musimy się o to postarać. To łatwe nie jest, nas to kosztowało 10 lat ciężkiej pracy, żeby zdobyć sobie zaufanie społeczeństwa, sponsorów, Ministerstwa Zdrowia, które z nami współpracuje, MON-u, z którym teraz będziemy robić programy, Ministerstwa Sprawiedliwości, wszystkich tych partnerów, z którymi chcemy zrobić coś fajnego. Bardzo proszę wszystkie te organizacje, które mówią, że się dzieje źle, żeby najpierw zaczęły same od siebie. A do społeczeństwa i mediów: żeby pomoc, to nie było wrzucenie grosza do żebraczej puszki, ale zadanie sobie troszkę trudu i przyjrzenie się organizacji, której pomagamy. Warto, bo później wiemy, że nasze pieniądze były dobrze zainwestowane.

    Mówiła Urszula Jaworska z Fundacji Urszuli Jaworskiej – www.fundacjauj.pl

     

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    POChP to choroba palaczy: 90 % chorych na POChP, czyli przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, pali lub paliło papierosy.

    - Wdychanie dymu tytoniowego, wieloletnie, 10, 20 lat, powoduje rozwój procesu zapalnego w układzie oddechowym, to powoduje rozwój zapalenia, czyli błona śluzowa układu oddechowego robi się gruba, jest tam nadmiar wydzieliny.- mówi dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP. – Co więcej, dym tytoniowy powoduje, że napływają tam komórki zapalne, które robią destrukcję obwodowego miąższu płucnego. Pojawia się zjawisko rozedmy. Po wielu latach dochodzi do rozwoju niewydolności oddechowej u pacjentów. A to jest dla nich zabójcze.

    - Przebieg POChP zależy nie tylko od leków, ale również od tego, jak chory radzi sobie z chorobą, czy przyjmuje leki właściwie – podkreśla prof. dr hab. Ewa Jassem, kierownik Kliniki Alergologii Akademii Medycznej w Gdańsku, członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc. – Lepiej jest, gdy leki dawkowane są raz dziennie, bo jest wtedy większa nadzieja, że chory przyjmie zalecana dawkę, ale bardzo istotne jest także, by chory dokładnie wiedział, ja należy przyjmować leki w postaci inhalatorów, a takie głównie stosowane są w POChP. Ważne jest również, żeby po prostu kupował te leki.

    Jednak….
    - …żeby leczyć, trzeba rozpoznać. Z dwóch milionów osób chorych na POChP milion jeszcze jest nierozpoznanych. – stwierdza Piotr Dąbrowiecki. – Więc musimy rozpoznać chorych. Jak? Robiąc badanie spirometryczne. Można też zrobić bardzo proste badanie polegające na mierzeniu natężonego wydechu. To trwa ok. 5-6 sekund…, takie małe urządzenie w ręku lekarza pierwszego kontaktu może uratować pacjentowi życie.

    Prof. dr hab. Anna Doboszyńska, wiceprezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, podkreśla natomiast:
    - Chorobę z cała pewnością można hamować i do tego należy kilka elementów: zapobieganie zaostrzeniom, czyli szczepienia przeciwko grypie raz do roku, szczepienie przeciwko , infekcjom pneumokokowym, zaprzestanie palenia jako pierwszy element leczenia I to jest ważne na wszystkich etapach choroby, również w okresie wstępnym, ponieważ zapobieganie zaostrzeniom zapobiega pogarszaniu czynności płuc, które jest związane z ta chorobą.

    Nowoczesne terapie, które mogą pomóc chorym, są jednak drogie. Prof. dr hab. Karina Jahn-Różyk, kierownik Zakładu Immunologii i Alergologii Klinicznej CSK MON WIM w Warszawie, jest zdania, że aby zapewnić dostępność pacjentów do takich drogich terapii, leki muszą być refundowane, jest to trend i europejski, i ogólnoświatowy.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    22 marca na całym świecie obchodzony jest Dzień Wody, z tej okazji Polska Akcja Humanitarna organizuje Niebieskie Koncert. Odbędzie się on w Warszawie, 18 marca. Zagrają: Sindey Polak, Marika oraz aFrykasy sunSystem. Wieczór poprowadzą Agata Buzek i Piotr Adamczyk.

    Czas [07:40]

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    22 marca na całym świecie obchodzony jest Dzień Wody, z tej okazji Polska Akcja Humanitarna organizuje Niebieskie Koncert. Odbędzie się on w Warszawie, 18 marca. Zagrają: Sindey Polak, Marika oraz aFrykasy sunSystem. Wieczór poprowadzą Agata Buzek i Piotr Adamczyk.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Nie tylko rejestr dawców, nowe programy i plany Fundacji.

    Czas [05:51]



    Nasza fundacja jest głównie postrzegana jako rejestr dawców szpiku. Byliśmy prekursorem w edukacji społeczeństwa, jeśli chodzi o dawców szpiku, byliśmy prekursorem w mówieniu o przeszczepach szpiku. Nie ukrywam, że Fundacja miała ogromny wpływ na to, żeby poszukiwania dawcy i przeszczepy szpiku były finansowane i zainicjowało to, żeby powstał centralny rejestr. To w tej chwili się dzieje, ta ustawa nie jest doskonała, ale jest. Staramy się o statut ośrodka dawców, to wszystko będzie scentralizowane. Nie wiem, czy to na dobre wyjdzie, czy na złe, zobaczymy za kilka lat.

    Dla mnie osobiście, oprócz rejestru dawców, ważne były działania skierowane do pacjentów. Dla mnie, jako dla osoby, która przeszła białaczkę i przeszczep szpiku, było ważne, żeby pomóc pacjentom w przejściu przez chorobę, żeby pomóc im w odnalezieniu się w tym samym świecie, ale z piętnem choroby, naznaczenia, izolacji. Pacjenci sami się izolują, ludzie się od nas izolują…
    80% mojej pracy, zawsze!, to byli pacjenci. Od kilku lat udało mi się to sprofesjonalizować. Na tyle, że udało mi się zrobić grant – jako druga organizacja w Europie zdobyliśmy grant, największy w historii Fundacji BMS. Dostaliśmy 350 tys. dolarów na warsztaty, których celem była pomoc pacjentom w przejściu leczenia. Na te spotkania z pacjentami zapraszani byli eksperci z ZUS-u, NFZ, PFRON, psychoonkolodzy… Rzeczywiście, te spotkania były dosyć długie.

    W tej chwili w ramach kampanii „Białaczka. Sprawdź, czy nie weszła ci w krew” organizujemy warsztaty dla pacjentów, na których chcemy uczyć pacjentów i ich najbliższych, jak żyć z choroba przewlekłą. Jak narzucić sobie dyscyplinę połykania tabletki. Bo niestety, lekarze zauważyli, każdy z nas tak ma: w momencie, kiedy przeziębimy się, ciężko nas choroba zmoże i rzuci do łóżka, i mamy wysoką gorączkę, połkniemy 2,3 antybiotyki, czujemy się lepiej, i już byśmy chcieli wrócić do pracy. A tu trzeba wyleżeć do końca. Każdy z nas ma tak, że w momencie, gdy miną objawy choroby, przestajemy czuć potrzebę łykania tabletek. To samo jest w chorobach przewlekłych.

    W chorobach przewlekłych, jak białaczka,  jak cukrzyca, zaprzestanie terapii powoduje, że jest nawrót choroby. Z czego pacjenci nie zdają sobie sprawy, bo przy cukrzycy objawy są właściwie natychmiastowe, przy białaczce one wyjdą tylko w morfologii. I tak się zdarzało, że pacjenci, chcący odsunąć od siebie tę myśl, że są chorzy, przestawali brać tabletki. Kiedyś, kilka lat temu spowodowane było też tym, że leki nie były dostępne i pacjenci chcieli oszczędzać. Niestety, to wychodziło im na gorsze. Ale to były inne czasy, które minęły, i pacjent nie musi się martwić, czy będzie miał lek, wystarczy, żeby świadomie się leczył.

    Różne programy robimy. Program „Białaczka. Sprawdź, czy nie weszła ci w krew”, który ma celu edukację społeczeństwa, jeśli chodzi o wykonywanie morfologii, taką profilaktykę – bardzo ważną, istotną, gdzie morfologia jest takim pierwszym wskaźnikiem dla lekarza, że coś jest nie tak z organizmem.
    Rok temu Ministerstwo Zdrowia zaproponowało nam program edukacji lekarzy pierwszego kontaktu. Długo się nad tym zastanawiałam z ks. Nowakiem, bo to jest nasz wspólny program, czy się podjąć tego. Nigdy tego nie robiliśmy, ale ponieważ ministerstwo obiecało pomoc i współpracę, zdecydowaliśmy, że to zrobimy. Ponad rok pracowaliśmy z ministrem Twardowskim nad tym programem, bardzo fajnie to wychodziło. W momencie, gdy pan minister Twardowski złożył dymisję, troszkę się przestraszyłam, jak program dalej będzie wyglądał. Byłam niedawno u pani minister Ewy Kopacz i ministerstwo weszło w taki sposób, którego się nie spodziewałam. I była to dla mnie ogromna niespodzianka, tak że dziękuję pani minister za zaufanie, za to, że będziemy wspólnie z ministerstwem robić wspaniały program, który będzie miał i konsekwencje pozytywne, dla lekarzy pierwszego kontaktu.

    Dla społeczeństwa będziemy chcieli edukować lekarzy, jeśli chodzi o rozpoznawanie chorób, w pierwszym roku hematologicznych i onkologicznych. Pani minister poprosiła też o kardiologię, tak że będą to też choroby kardiologiczne. Jednocześnie będzie to edukacja pacjentów. Do współpracy chcemy zaprosić towarzystwa lekarskie, naukowe, wojewodów, marszałków, żeby to wszyscy na swoim terenie również robili. Chcemy zaprosić pracodawców, żeby świadomie wiedzieli, jak ważny jest zdrowy pracownik, żeby świadomie dbali o zdrowie pracownika. Żeby wiedzieli, że im więcej pieniędzy zainwestują w pracownika, tym bardziej powinni o niego dbać, żeby on był jak najdłużej wydajny.

    Będziemy też współpracować z telewizją, będziemy robić programy, które będą miały na celu uświadamianie lekarzom, jak bardzo ważna jest ich odpowiedzialność zawodowa. Dlaczego? Pacjent jest coraz bardziej świadomym pacjentem, wie, co to są błędy lekarskie, wie, jak się przed nimi bronić. Czasami ta obrona jest agresywna, pacjenci są niemili, niesympatyczni. Trzeba też pamiętać, że lekarz jest ubezpieczony w miejscu swojej pracy, zatrudnienia. Natomiast, gdy prowadzi prywatną praktykę, czy nawet uratuje komuś życie na ulicy, a na przykład podczas sztucznego oddychania złamie żebro, to taki pacjent może go sądzić. I ten lekarz, nie będąc ubezpieczony, niestety jest w trudniej sytuacji. To wszystko będziemy chcieli przekazać, edukować, uświadamiać lekarzy, jak bardzo ważna jest odpowiedzialność cywilna w ich zawodzie. Ratowanie życia jest ratowaniem życia, natomiast w dobie coraz większej świadomości pacjenta, odpowiedzialność może mieć dla nich przykre konsekwencje prawne. Chcemy ich przed tym uchronić.

    Na prośbę pani minister chcemy stworzyć przewodnik pacjenta po systemie ochrony zdrowia: jak pacjent powinien się w gąszczu przepisów poruszać. Mam nadzieje, że te programy powoli będą widoczne i będą skutkowały lepszą wiedzą zarówno w środowisku lekarskim jaki i pacjentów.

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    W Słowniku Pojęć Bankowych wyjaśniamy nazewnictwo związane z bankowością. Dzisiaj o leasingu mówi Radosław Jezierski, dyrektor Pionu Handlowego BRE Leasing.


    Leasing to nowoczesna forma finansowania inwestycji. Generalnie polega on na tym, że firma leasingowa umawia się z przedsiębiorcą na oddanie w użytkowanie przedmiotu leasingu, dowolnego środka trwałego, za określone w umowie raty leasingowe.
    Leasing jest bardzo elastyczną i popularną formą finansowania inwestycji w ostatnim czasie. Ma wiele zalet, do głównych zalet leasingu należy jego dostępność i elastyczność. Bez wątpienia bardzo ważną przyczyną, dla której przedsiębiorcy decydują się na umowy leasingowe, są korzyści podatkowe wynikające z tej formy finansowania.

     

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Gościem Tomasza Słodkiego jest Cezary Wyszyński z fundacji „Viva – Akcja dla Zwierząt”.

    Czas: [06:10]


    Tomasz Słodki: Byłem w ostatnie wakacje w Bułgarii. Nie wiem, co mnie tknęło, żeby wybrać się do Sofii. Poza tym, że jest to bardzo smutne miasto i biedne, takie postkomunistyczne mocno, to po ulicach chodzą bezdomne zwierzęta, i to takimi zgrajami, 4-5 psów razem, dużych, ogromnych psów. Przeraziło mnie to, ale przypomniała mi się od razu historia z Polski, bo kiedyś też tak było, że po miastach chodziły bezdomne psy. To było z 10 lat temu. Ostatnio, jak byłem u rodziców, w małej miejscowości, w Praszce, to zauważyłem, bezdomnego psa, który biegał kilka dni wokół placu zabaw. Zadzwoniłem na policję i zapytałem, co można z nim zrobić. Policja odpowiedziała krótko: niech pan dzwoni do Urzędu Miasta. Akurat były święta, urząd nie pracował, więc ten pies nadal biegał. Co robić w takiej sytuacji, gdy zobaczymy bezdomne zwierzę?
    Cezary Wyszyński: W większości dużych miast teoretycznie powinny działać służby, które takie zwierze mogą odłowić i przetransportować do schroniska, z którym miasto ma podpisaną umowę. W Warszawie jest specjalny oddział straży miejskiej, który się nazywa Ekopatrol. Mamy schronisko miejskie Na Paluchu, które jest utrzymane właśnie przez miasto, więc takie przypadki można zgłaszać na 986 w Warszawie, i takie zwierzęta są zazwyczaj odławiane i transportowane.
    T.S: Tak, ale Warszawa jest Warszawą, a Polska jest Polską. Co w takim razie w małych miejscowościach, jak np. Praszka.
    C.W.: Teoretycznie też mniejsze miejscowości, gminy i miasta, powinny mieć podpisaną umowę ze schroniskiem lub rozwiązywać problem bezdomności zwierząt w inny sposób. Niestety, ten inny sposób czasami sprowadza się do odłowienia psa i wysłania go w nieznane. Natomiast często jest to podpisano umowa z jakimś hotelem dla zwierząt albo z dużą lecznicą dla zwierząt, która ma miejsce, by te zwierzęta przechowywać.
    My, jako organizacje, staramy się egzekwować we wszystkich gminach i miastach, żeby miały opiekę nad bezdomnymi zwierzętami na przyzwoitym poziomie. Bardzo wiele gmin kieruje się wyłącznie kwestią finansową, nie patrząc na to, gdzie te zwierzęta potem trafiają. Jest bardzo dużo lokalnych organizacji, zajmujących się ochrona zwierząt, można próbować odezwać się do nich. Zazwyczaj są już przepełnione zwierzętami, natomiast warto próbować.
    Czyli: urząd miasta, przede wszystkim, straż miejska, gminna, lokalne organizacje albo lokalne schronisko.
    T.S: Pamiętajmy o tym, że zwierzęta bezdomne niekoniecznie są bezdomne, bo pies czy kot może uciec, bo wystraszy się petardy i zacznie biec przed siebie, i zniknie z pola widzenia. Jak zabezpieczyć swoje zwierzę przed tym, żeby nie trafiło do schroniska?
    C.W.: Jest kilka sposobów bardzo skutecznych. Przede wszystkim należy zwierzę zaczipować. I znowu: w większych miastach już są czytniki, ale posiadanie czytników schodzi już do mniejszych miast i myślę, że niedługo już w każdym rejonie będą.
    T.S: Byłem przeciwny czipowaniu, bo uważam, że taki czip, elektryczna część w organizmie, może zaburzyć funkcjonowanie, jeśli chodzi o samopoczucie. Ale też jest rozwiązanie dla osób, które myślą jak ja, bo możemy powiesić adresówkę.
    C.W.: Tak, a wracając do czipów…, musimy wiedzieć, że są wielkości ziarenka ryżu.
    T.S.:… ale są to jednak jakieś fale.
    C.W.: Są to fale, ale ten czip nie jest jakoś głęboko, więc myślę, że zegarki, jak i telefony komórkowe, mają dużo większy wpływ niż czip. Musimy mieć świadomość, że ten czip nie ma nadajnika GPS, więc to nie jest jakieś skomplikowane urządzenie, które emituje dużo fal.
    Druga możliwość to jest powieszenie adresówki, czyli małej tabliczki za obroży, z numerem telefonu albo z adresem, albo najlepiej i z tym, i z tym. Wtedy, gdy straż miejska, czy nawet osoba prywatna, zauważy błąkającego się psa, ten pies podejdzie do niej, można zobaczyć, kto jest właścicielem, zadzwonić i zwierzę nie trafia do schroniska, nie mamy problemu. Każda metoda ma swoje plusy i minusy. Adresówka może odpaść, szczególnie gdy pies się błąka wiele dni, gdzieś po lesie, po krzakach. Jeśli nie jest zaczipowany, to mamy znowu anonimowego psa.
    Możemy też tatuować…, wytatuować numer identyfikacyjny albo numer telefonu, gdzieś w uchu. To nie są jakieś bardzo inwazyjne zabiegi, natomiast to po jakimś czasie się zaciera, zanika. Myślę, że połączenie metody czipowania z adresówką jest optymalne, jeśli chodzi o rejestrację i zapobieganie przepadaniu zwierząt.
    W tej chwili bardzo dużo zwierząt w schroniskach to są zwierzęta, które były czyjeś. W momencie, kiedy jest kilka schronisk i pies potrafi przejść 20-50 km, to nie jesteśmy w stanie obdzwonić ich wszystkich.
    Druga sprawa to jest też sterylizacja czy kastracja, to jest też ważne. Mamy wrażenie, że panujemy nad zwierzęciem, 5 lat nic się nie stało, nie uciekł od nas, czując cieczkę, natomiast szóstego roku może uciec. Jeśli chodzi o suczki, to suczka, która ucieknie, a ma cieczkę, to jest prawie w 100% pewne, że wróci do nas po jakimś czasie w ciąży. No i rodzące się kolejne maluchy, to jest powiększanie i tak już zbyt dużej populacji zwierząt bezdomnych w Polsce.

    Z Cezarym Wyszyńskim (Viva – Akcja dla Zwierząt) rozmawiał Tomasz Słodki.

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:
  • Brak kategorii

    Janina Ochojska, PAH:
    PAH zdecydowała się pomagać Japonii głównie w procesie odbudowy. Stwierdziliśmy, że udzielanie pomocy natychmiastowej, materialnej czy w zakresie ratownictwa, z naszej strony nie ma sensu. Natomiast na pewno będzie potrzebna pomoc w odbudowie.

     

    Zbieramy pieniądze na odbudowę jakiegoś obiektu użyteczności publicznej: szkoła, przedszkole, biblioteka, muzeum, dom kultury, coś, co służy społeczności. Takich obiektów jest bardzo wiele i nie wątpię w to, że będziemy mieli co robić. Zdaje sobie sprawę z tego, że Japonia jest bogatym krajem, wiele osób będzie mówiło, że pomoc Japonii jest bezsensowna, bo to jest bogaty kraj.
    W obliczu takiej tragedii nie można zapomnieć o solidarności. Myślę, że Japończycy bardzo źle by się czuli, gdyby mieli świadomość tego, że nikt im nie pomoże, bo są bogaci. Sądzę, że obeszliby się bez naszej pomocy, ale to przecież nie o to tylko chodzi. Obudowując jakąś szkołę czy przedszkole, pokazujemy solidarność, zarówno z ofiarami, jak i ludźmi, którzy pozostali przy życiu. W pewnym sensie, myślę, że to nawet Polska bardziej potrzebuje takiej pomocy – pokazania Japończykom, że potrafimy być solidarni.
    Zbiórkę pieniędzy prowadzimy przez www.podarnik.pl, prowadzimy również zbiórkę na konto PAH, na konto zbiórkowe. Również prowadzimy zbiórkę na koncie SOS. To jest takie nowe przedsięwzięcie PAH, dzięki któremu będziemy mogli mieć środki na bardzo szybkie działanie w razie katastrof. Nie będziemy musieli czekać, aż ubieramy pieniądze, tylko będziemy mogli działać 48 godzin po wystąpieniu jakieś katastrofy. Oby tych katastrof było jak najmniej.

     

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    Janina Ochojska, PAH:

    PAH zdecydowała się pomagać Japonii głównie w procesie odbudowy. Stwierdziliśmy, że udzielanie pomocy natychmiastowej, materialnej czy w zakresie ratownictwa, z naszej strony nie ma sensu. Natomiast na pewno będzie potrzebna pomoc w odbudowie. Zbieramy pieniądze na odbudowę jakiegoś obiektu użyteczności publicznej: szkoła, przedszkole, biblioteka, muzeum, dom kultury, coś, co służy społeczności. Takich obiektów jest bardzo wiele i nie wątpię w to, że będziemy mieli co robić. Zdaje sobie sprawę z tego, że Japonia jest bogatym krajem, wiele osób będzie mówiło, że pomoc Japonii jest bezsensowna, bo to jest bogaty kraj.

    W obliczu takiej tragedii nie można zapomnieć o solidarności. Myślę, że Japończycy bardzo źle by się czuli, gdyby mieli świadomość tego, że nikt im nie pomoże, bo są bogaci. Sądzę, że obeszliby się bez naszej pomocy, ale to przecież nie o to tylko chodzi. Obudowując jakąś szkołę czy przedszkole, pokazujemy solidarność, zarówno z ofiarami, jak i ludźmi, którzy pozostali przy życiu. W pewnym sensie, myślę, że to nawet Polska bardziej potrzebuje takiej pomocy – pokazania Japończykom, że potrafimy być solidarni.

    Zbiórkę pieniędzy prowadzimy przez www.podarnik.pl, prowadzimy również zbiórkę na konto PAH, na konto zbiórkowe. Również prowadzimy zbiórkę na koncie SOS. To jest takie nowe przedsięwzięcie PAH, dzięki któremu będziemy mogli mieć środki na bardzo szybkie działanie w razie katastrof. Nie będziemy musieli czekać, aż ubieramy pieniądze, tylko będziemy mogli działać 48 godzin po wystąpieniu jakieś katastrofy. Oby tych katastrof było jak najmniej.

    Rafał Hechmann, PAH:
    Jeżeli chodzi o kryzys libijski, pomagamy na granicy libijsko-egipskiej, gdzie jest uwiezionych kilka tysięcy uchodźców, którzy nie mogą wyjechać do Egiptu; to jest około pięciu tysięcy uzależnionych od pomocy humanitarnej. Tam PAH skupia się na dwóch grupach, na kobietach i na dzieciach. W zeszłym tygodniu dostarczyliśmy dwa transporty artykułów dla kobiet i dzieci: mleka w proszku, mleka płynnego, pieluch, artykułów higienicznych dla kobiet i dzieci.

    Pomagamy również w Libii, do Libii wyjechały dwa nasze transporty z lekami. Będąc w Libii, dostałem sygnał od libijskiego Czerwonego Półksiężyca, że na miejscu główną potrzebą są leki, brakuje po prostu leków. Leki są kierowane z całego kraju do miejsc, gdzie toczą się walki i zaczyna brakować leków, i to nie tylko leków stosowanych w nagłych przypadkach, ale też leków na choroby przewlekłe, np. na nadciśnienie lub cukrzycę. Udało się nam dostarczyć dwa transporty takich leków do miasta Derna. To jest miasto niedaleko Benghazi, w strefie kontrolowanej przez rebeliantów.
    Tego typu działania są możliwe dzięki ludziom, którzy nas wspierają podczas zbiórki publicznej, którą prowadzimy, w tym momencie na działania podczas kryzysu libijskiego, oraz dzięki członkom naszego klubu, Klubu PAH-SOS. Klub daje nam duże możliwości, ponieważ ludzie wspomagają nas w sposób ciągły, comiesięcznymi wpłatami. Dzięki temu możemy szybko reagować. Gdy wybuchnie kryzys, mamy już pomoc, mamy środki, żeby reagować natychmiast.
    Można się zapisać do klub PAH-SOS i wspierać nas stale, można odwiedzić stronę podarnik.pl, gdzie również można wesprzeć działania PAH, nie tylko w kryzysie libijskim, ale również na innych obszarach, na których działamy. Prowadzimy ciągle zbiórkę publiczną.
    Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony www.pah.org.pl/ , tam są wszystkie szczegóły.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.


    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.


     

    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Mariusz Szuba motywuje jednostki i… tłumy. W marcu ruszył kolejny cykl prowadzonych przez niego szkoleń motywacyjnych „Podróż Bohatera”.


    Mariusz Szuba (trener motywacyjny, Master Trener TLT):
    - Dziś na szkoleniu o tym, w jaki sposób zacząć; to jest szkolenie otwierające, jeśli chodzi o rozwój osobisty, doświadczanie emocji i sprawdzanie, jakie strategie nami kierują. Nie jest to cała złożona technologia, tylko najprostsze tematy, które moim zdaniem są najbardziej istotne, jeśli chodzi o rozpoczęcie jakiejkolwiek drogi. Na tym treningu chodzi nam o to, żeby każdy z uczestników doświadczył tych emocji i miał je w pamięci na przyszłość. Żeby, jeżeli będą mu potrzebne kiedyś w przyszłości, to moim zadaniem jest, aby wzbudzić w nim taki stan emocjonalny, który będzie pewnego rodzaju wspomnieniem i jednocześnie bodźcem, który sprawi, że dana osoba odczuje ten stan, który jest potrzebny jest w tej chwili do wykorzystania.

    Mariusz Szuba w trakcie szkolenia:
    - Jeżeli coś ci przeszkadza, zostaw to tu. Tu, na tej sali. Czy to jest możliwe? Tak, jest. Możliwe to jest dla tych wszystkich, którzy podejdą do tego poważnie, a nie jak do zabawy. Możliwe to jest dla tych wszystkich, którzy nadadzą temu znaczenia takiego, że TO zostanie na TEJ sali. I będą świadomie pamiętać o tym, kiedy będą pojawiać się w przyszłości sytuacje, które będą nakazywały znowu się bać. Jak taka sytuacja się pojawi, to natychmiast potem powinno pojawić się …, ta wizja, którą widzieliście w tej kołysce, która będzie cię ciągnąć za nogę i przypominać, co masz zrobić.

    Olek Sienkiewicz, partner zarządzający MS Team:
    - Jeżeli chodzi o dzisiejsze wydarzenie, to jest dla nas absolutnym hitem i kolejnym krokiem w naszej uporządkowanej strategii rozwoju tego przedsięwzięcia. Kiedy zaczynaliśmy kilka lat temu i Mariusz robił swoje pierwsze treningi, była garstka osób na sali. W kolejnych latach ta liczba osób się zwiększała do 50, dzisiaj mieliśmy ponad 2 tys. osób. W zeszłym roku zgromadziliśmy 1200 z hakiem, udało się nam to podwoić w ciągu roku, i bardzo się cieszę. Dwa tysiące osób to szalona motywacja.

    Mezo, raper:
    - Filozof powiedział: byt jest niczym, zmiana jest wszystkim. Motywacja to jest zmiana, to jest napęd, to jest coś, co buduje psychikę i nastawia na zmiany, na ulepszanie życia. Dlatego jest ważna. Codziennie rano trzeba mieć chęci, żeby wstać, żeby się udoskonalić, żeby robić swoja robotę lepiej. Dlatego motywacja jest ważna.

    Pytamy uczestników – jakie wrażenia?
    - Super!
    - Tego chciałem się pozbyć. I już nie ma.
    - Jestem pierwszy raz na takim szkoleniu i jestem naprawdę podekscytowana, przynajmniej osobą Mariusza Szuby, mam nadzieje, że za rok jeszcze tutaj się zjawię. A dają naprawdę mega motywację do działania.
    - Udało się, oczywiście. Po prostu: połamałam dechę. Przełamałam się. Przeszłam krok dalej. czuję, że przeszłam do innego etapu, kiedy wszystko będzie prostsze.
    - Nie mam wszystkich ograniczeń, które miałem, przede wszystkim. Potężny pałer, super motywacja, moim zdaniem numer 1. Jestem po raz pierwszy, za rok będę na pewno.

    Co jest największym problemem w życiu?
    - Strach, strach. I lenistwo. Które właśnie teraz rozwaliłem. Będzie dobrze.

    Mariusz Szuba:
    - Tak właśnie bawiliśmy się na tym spotkaniu, na tej Podróży. Mam nadzieje, że się podobało. Zapraszamy na stronę internetową, gdzie więcej fragmentów wideo, więcej informacji na ten temat: www.123.teraz.pl albo www.mariuszszuba.pl . Zapraszamy serdecznie.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych. Działalność gospodarcza organizacji pozarządowych. Zarządzanie organizacją. Kontrola nie taka straszna. Żeby o nas dobrze mówiono.

    Czas [05:14]

     

    Chciałabym poruszyć dzisiaj temat sytuacji organizacji pozarządowych w Polsce. Temat nie jest łatwy, ale nie chciałabym być w roli osoby, która osądza tę sytuację. Oprócz tego, że prowadzę własną organizację, to jestem jeszcze w zarządzie Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych. Ta organizacja ma na celu monitorowanie działalności organizacji, pomaganie tym organizacjom, szczególnie członkowskim. I takim moim konikiem w OFOPie zawsze była jawność, przejrzystość, transparentność organizacji. I to, do czego mi trudno przekonać: profesjonalne zarządzanie organizacjami. Niestety, to wynika również z braku możliwości finansowych. To, że nie każda organizacja ma statut pożytku publicznego, nie każda może korzystać z jednego procenta. Są organizacje, które bazują wyłącznie na pieniądzach unijnych, a to się powoli kończy.

    Nie każda organizacja ma działalność gospodarczą, a uważam, że jeśli ktoś się czuje na siłach, to powinien. W naszej organizacji ta działalność nie jest taka ogromna, ale część dochodu przekazywana jest na cele statutowe. Więc nie tylko z 1 procenta, z darowizn, grantów, subwencji , ale także z działalności gospodarczej możemy pokrywać część kosztów administracyjnych. Czyli, osoba, która wpłaca na konto fundacji, wie, że nie tylko cele statutowe, ale i administracyjne możemy pokrywać z innych środków. I to jest rzeczywiście bardzo ważne, by organizacja nauczyła się pozyskiwania środków z różnych źródeł. Niestety, przy braku umiejętności zarządzania organizacją nie zawsze jest to możliwe. Dlatego tak walczę i uświadamiam, że działalność gospodarcza nie jest czymś złym.

    Profesjonalne zarządzanie organizacją nie jest czymś złym, bo jeśli profesjonalnie nią zarządzamy, a idziemy do sponsora i rozmawiamy jak partner z partnerem, to sponsor dając nam pieniądze, jest pewien, że te pieniądze będą dobrze zarządzane i dobrze wydatkowane. Że nie będą sprzeniewierzone, co niestety się zdarza. Słyszy się czasami w mediach, że gdzieś tam jakaś organizacja zebrała pieniądze, które nie trafiły do beneficjentów. To wszystko odbija się na tych, którzy rzetelnie, uczciwie starają się prowadzić organizację. Tutaj muszę się podeprzeć naszymi doświadczeniami – nasza organizacja przeszła szereg kontroli, łącznie z urzędem skarbowym, ZUS-em, Ministerstwem Zdrowia, MSWiA.
    Gdy przychodzą panie i mówią: kontrola, izba skarbowa, proszę nam udostępnić oddzielny pokój, zamykany na klucz, i wszystkie dokumenty – to człowiekowi jeży się włos na plecach. Natomiast po jakimś czasie okazuje się, że warto było, trzeba się poddać takiemu audytowi.

    W OFOP-ie wymyśliłam taki program, gdzie to organizacje kontrolują organizacje. I rzeczywiście, OFOP zdobył taki grant, z partnerska organizacją, dzięki któremu mogliśmy (no, ja tego nie robiłam, bo się na tym nie znam) skontrolować kilka organizacji. Nasza organizacja poszła na pierwszy ogień, na ochotnika, i pozytywnie przeszliśmy tę weryfikację. Mamy certyfikat za ubiegły rok – właśnie takiego audytu zrobionego przez organizacje pozarządowe. To jest dla mnie szczególnie wartościowe, bo, jak mówię, oni wiedzą, czego szukać.

    Organizacje bardzo chcą, żeby nas dobrze widziano. Natomiast to nie wystarczy, trzeba się trochę postarać. Nie mówię bardzo, ale przynajmniej trochę. Żeby nas dobrze widziano, sami musimy nad tym popracować. Sami musimy chcieć, żeby o nas dobrze mówiono. Żebyśmy starali się przechodzić audyty; można się o to postarać, zgłosić się do OFOP-u, żebyśmy taki audyt zrobili, i mieć taki certyfikat. Są na to sposoby, trzeba tylko chcieć.
    Ale są organizacje, które nie chcą takich kontroli, u których wiadomo, że wszystko jest przewrócone do góry nogami. Te organizacje, które są rzetelnie prowadzone, rzadko są pokazywane. Natomiast dobrze się sprzedaje w mediach to, co jest złe, niechwalebne i pokazujące nieudolności organizacji. To tak wszędzie jest, ja to wiem, bo to się dobrze sprzedaje.

    Żeby o nas dobrze mówiono, sami musimy się o to postarać. To łatwe nie jest, nas to kosztowało 10 lat ciężkiej pracy, żeby zdobyć sobie zaufanie społeczeństwa, sponsorów, Ministerstwa Zdrowia, które z nami współpracuje, MON-u, z którym teraz będziemy robić programy, Ministerstwa Sprawiedliwości, wszystkich tych partnerów, z którymi chcemy zrobić coś fajnego. Bardzo proszę wszystkie te organizacje, które mówią, że się dzieje źle, żeby najpierw zaczęły same od siebie. A do społeczeństwa i mediów: żeby pomoc, to nie było wrzucenie grosza do żebraczej puszki, ale zadanie sobie troszkę trudu i przyjrzenie się organizacji, której pomagamy. Warto, bo później wiemy, że nasze pieniądze były dobrze zainwestowane.

    Mówiła Urszula Jaworska z Fundacji Urszuli Jaworskiej – www.fundacjauj.pl

     

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    POChP to choroba palaczy: 90 % chorych na POChP, czyli przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, pali lub paliło papierosy.

    - Wdychanie dymu tytoniowego, wieloletnie, 10, 20 lat, powoduje rozwój procesu zapalnego w układzie oddechowym, to powoduje rozwój zapalenia, czyli błona śluzowa układu oddechowego robi się gruba, jest tam nadmiar wydzieliny.- mówi dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP. – Co więcej, dym tytoniowy powoduje, że napływają tam komórki zapalne, które robią destrukcję obwodowego miąższu płucnego. Pojawia się zjawisko rozedmy. Po wielu latach dochodzi do rozwoju niewydolności oddechowej u pacjentów. A to jest dla nich zabójcze.

    - Przebieg POChP zależy nie tylko od leków, ale również od tego, jak chory radzi sobie z chorobą, czy przyjmuje leki właściwie – podkreśla prof. dr hab. Ewa Jassem, kierownik Kliniki Alergologii Akademii Medycznej w Gdańsku, członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc. – Lepiej jest, gdy leki dawkowane są raz dziennie, bo jest wtedy większa nadzieja, że chory przyjmie zalecana dawkę, ale bardzo istotne jest także, by chory dokładnie wiedział, ja należy przyjmować leki w postaci inhalatorów, a takie głównie stosowane są w POChP. Ważne jest również, żeby po prostu kupował te leki.

    Jednak….
    - …żeby leczyć, trzeba rozpoznać. Z dwóch milionów osób chorych na POChP milion jeszcze jest nierozpoznanych. – stwierdza Piotr Dąbrowiecki. – Więc musimy rozpoznać chorych. Jak? Robiąc badanie spirometryczne. Można też zrobić bardzo proste badanie polegające na mierzeniu natężonego wydechu. To trwa ok. 5-6 sekund…, takie małe urządzenie w ręku lekarza pierwszego kontaktu może uratować pacjentowi życie.

    Prof. dr hab. Anna Doboszyńska, wiceprezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, podkreśla natomiast:
    - Chorobę z cała pewnością można hamować i do tego należy kilka elementów: zapobieganie zaostrzeniom, czyli szczepienia przeciwko grypie raz do roku, szczepienie przeciwko , infekcjom pneumokokowym, zaprzestanie palenia jako pierwszy element leczenia I to jest ważne na wszystkich etapach choroby, również w okresie wstępnym, ponieważ zapobieganie zaostrzeniom zapobiega pogarszaniu czynności płuc, które jest związane z ta chorobą.

    Nowoczesne terapie, które mogą pomóc chorym, są jednak drogie. Prof. dr hab. Karina Jahn-Różyk, kierownik Zakładu Immunologii i Alergologii Klinicznej CSK MON WIM w Warszawie, jest zdania, że aby zapewnić dostępność pacjentów do takich drogich terapii, leki muszą być refundowane, jest to trend i europejski, i ogólnoświatowy.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    22 marca na całym świecie obchodzony jest Dzień Wody, z tej okazji Polska Akcja Humanitarna organizuje Niebieskie Koncert. Odbędzie się on w Warszawie, 18 marca. Zagrają: Sindey Polak, Marika oraz aFrykasy sunSystem. Wieczór poprowadzą Agata Buzek i Piotr Adamczyk.

    Czas [07:40]

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    22 marca na całym świecie obchodzony jest Dzień Wody, z tej okazji Polska Akcja Humanitarna organizuje Niebieskie Koncert. Odbędzie się on w Warszawie, 18 marca. Zagrają: Sindey Polak, Marika oraz aFrykasy sunSystem. Wieczór poprowadzą Agata Buzek i Piotr Adamczyk.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Nie tylko rejestr dawców, nowe programy i plany Fundacji.

    Czas [05:51]



    Nasza fundacja jest głównie postrzegana jako rejestr dawców szpiku. Byliśmy prekursorem w edukacji społeczeństwa, jeśli chodzi o dawców szpiku, byliśmy prekursorem w mówieniu o przeszczepach szpiku. Nie ukrywam, że Fundacja miała ogromny wpływ na to, żeby poszukiwania dawcy i przeszczepy szpiku były finansowane i zainicjowało to, żeby powstał centralny rejestr. To w tej chwili się dzieje, ta ustawa nie jest doskonała, ale jest. Staramy się o statut ośrodka dawców, to wszystko będzie scentralizowane. Nie wiem, czy to na dobre wyjdzie, czy na złe, zobaczymy za kilka lat.

    Dla mnie osobiście, oprócz rejestru dawców, ważne były działania skierowane do pacjentów. Dla mnie, jako dla osoby, która przeszła białaczkę i przeszczep szpiku, było ważne, żeby pomóc pacjentom w przejściu przez chorobę, żeby pomóc im w odnalezieniu się w tym samym świecie, ale z piętnem choroby, naznaczenia, izolacji. Pacjenci sami się izolują, ludzie się od nas izolują…
    80% mojej pracy, zawsze!, to byli pacjenci. Od kilku lat udało mi się to sprofesjonalizować. Na tyle, że udało mi się zrobić grant – jako druga organizacja w Europie zdobyliśmy grant, największy w historii Fundacji BMS. Dostaliśmy 350 tys. dolarów na warsztaty, których celem była pomoc pacjentom w przejściu leczenia. Na te spotkania z pacjentami zapraszani byli eksperci z ZUS-u, NFZ, PFRON, psychoonkolodzy… Rzeczywiście, te spotkania były dosyć długie.

    W tej chwili w ramach kampanii „Białaczka. Sprawdź, czy nie weszła ci w krew” organizujemy warsztaty dla pacjentów, na których chcemy uczyć pacjentów i ich najbliższych, jak żyć z choroba przewlekłą. Jak narzucić sobie dyscyplinę połykania tabletki. Bo niestety, lekarze zauważyli, każdy z nas tak ma: w momencie, kiedy przeziębimy się, ciężko nas choroba zmoże i rzuci do łóżka, i mamy wysoką gorączkę, połkniemy 2,3 antybiotyki, czujemy się lepiej, i już byśmy chcieli wrócić do pracy. A tu trzeba wyleżeć do końca. Każdy z nas ma tak, że w momencie, gdy miną objawy choroby, przestajemy czuć potrzebę łykania tabletek. To samo jest w chorobach przewlekłych.

    W chorobach przewlekłych, jak białaczka,  jak cukrzyca, zaprzestanie terapii powoduje, że jest nawrót choroby. Z czego pacjenci nie zdają sobie sprawy, bo przy cukrzycy objawy są właściwie natychmiastowe, przy białaczce one wyjdą tylko w morfologii. I tak się zdarzało, że pacjenci, chcący odsunąć od siebie tę myśl, że są chorzy, przestawali brać tabletki. Kiedyś, kilka lat temu spowodowane było też tym, że leki nie były dostępne i pacjenci chcieli oszczędzać. Niestety, to wychodziło im na gorsze. Ale to były inne czasy, które minęły, i pacjent nie musi się martwić, czy będzie miał lek, wystarczy, żeby świadomie się leczył.

    Różne programy robimy. Program „Białaczka. Sprawdź, czy nie weszła ci w krew”, który ma celu edukację społeczeństwa, jeśli chodzi o wykonywanie morfologii, taką profilaktykę – bardzo ważną, istotną, gdzie morfologia jest takim pierwszym wskaźnikiem dla lekarza, że coś jest nie tak z organizmem.
    Rok temu Ministerstwo Zdrowia zaproponowało nam program edukacji lekarzy pierwszego kontaktu. Długo się nad tym zastanawiałam z ks. Nowakiem, bo to jest nasz wspólny program, czy się podjąć tego. Nigdy tego nie robiliśmy, ale ponieważ ministerstwo obiecało pomoc i współpracę, zdecydowaliśmy, że to zrobimy. Ponad rok pracowaliśmy z ministrem Twardowskim nad tym programem, bardzo fajnie to wychodziło. W momencie, gdy pan minister Twardowski złożył dymisję, troszkę się przestraszyłam, jak program dalej będzie wyglądał. Byłam niedawno u pani minister Ewy Kopacz i ministerstwo weszło w taki sposób, którego się nie spodziewałam. I była to dla mnie ogromna niespodzianka, tak że dziękuję pani minister za zaufanie, za to, że będziemy wspólnie z ministerstwem robić wspaniały program, który będzie miał i konsekwencje pozytywne, dla lekarzy pierwszego kontaktu.

    Dla społeczeństwa będziemy chcieli edukować lekarzy, jeśli chodzi o rozpoznawanie chorób, w pierwszym roku hematologicznych i onkologicznych. Pani minister poprosiła też o kardiologię, tak że będą to też choroby kardiologiczne. Jednocześnie będzie to edukacja pacjentów. Do współpracy chcemy zaprosić towarzystwa lekarskie, naukowe, wojewodów, marszałków, żeby to wszyscy na swoim terenie również robili. Chcemy zaprosić pracodawców, żeby świadomie wiedzieli, jak ważny jest zdrowy pracownik, żeby świadomie dbali o zdrowie pracownika. Żeby wiedzieli, że im więcej pieniędzy zainwestują w pracownika, tym bardziej powinni o niego dbać, żeby on był jak najdłużej wydajny.

    Będziemy też współpracować z telewizją, będziemy robić programy, które będą miały na celu uświadamianie lekarzom, jak bardzo ważna jest ich odpowiedzialność zawodowa. Dlaczego? Pacjent jest coraz bardziej świadomym pacjentem, wie, co to są błędy lekarskie, wie, jak się przed nimi bronić. Czasami ta obrona jest agresywna, pacjenci są niemili, niesympatyczni. Trzeba też pamiętać, że lekarz jest ubezpieczony w miejscu swojej pracy, zatrudnienia. Natomiast, gdy prowadzi prywatną praktykę, czy nawet uratuje komuś życie na ulicy, a na przykład podczas sztucznego oddychania złamie żebro, to taki pacjent może go sądzić. I ten lekarz, nie będąc ubezpieczony, niestety jest w trudniej sytuacji. To wszystko będziemy chcieli przekazać, edukować, uświadamiać lekarzy, jak bardzo ważna jest odpowiedzialność cywilna w ich zawodzie. Ratowanie życia jest ratowaniem życia, natomiast w dobie coraz większej świadomości pacjenta, odpowiedzialność może mieć dla nich przykre konsekwencje prawne. Chcemy ich przed tym uchronić.

    Na prośbę pani minister chcemy stworzyć przewodnik pacjenta po systemie ochrony zdrowia: jak pacjent powinien się w gąszczu przepisów poruszać. Mam nadzieje, że te programy powoli będą widoczne i będą skutkowały lepszą wiedzą zarówno w środowisku lekarskim jaki i pacjentów.

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    W Słowniku Pojęć Bankowych wyjaśniamy nazewnictwo związane z bankowością. Dzisiaj o leasingu mówi Radosław Jezierski, dyrektor Pionu Handlowego BRE Leasing.


    Leasing to nowoczesna forma finansowania inwestycji. Generalnie polega on na tym, że firma leasingowa umawia się z przedsiębiorcą na oddanie w użytkowanie przedmiotu leasingu, dowolnego środka trwałego, za określone w umowie raty leasingowe.
    Leasing jest bardzo elastyczną i popularną formą finansowania inwestycji w ostatnim czasie. Ma wiele zalet, do głównych zalet leasingu należy jego dostępność i elastyczność. Bez wątpienia bardzo ważną przyczyną, dla której przedsiębiorcy decydują się na umowy leasingowe, są korzyści podatkowe wynikające z tej formy finansowania.

     

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Gościem Tomasza Słodkiego jest Cezary Wyszyński z fundacji „Viva – Akcja dla Zwierząt”.

    Czas: [06:10]


    Tomasz Słodki: Byłem w ostatnie wakacje w Bułgarii. Nie wiem, co mnie tknęło, żeby wybrać się do Sofii. Poza tym, że jest to bardzo smutne miasto i biedne, takie postkomunistyczne mocno, to po ulicach chodzą bezdomne zwierzęta, i to takimi zgrajami, 4-5 psów razem, dużych, ogromnych psów. Przeraziło mnie to, ale przypomniała mi się od razu historia z Polski, bo kiedyś też tak było, że po miastach chodziły bezdomne psy. To było z 10 lat temu. Ostatnio, jak byłem u rodziców, w małej miejscowości, w Praszce, to zauważyłem, bezdomnego psa, który biegał kilka dni wokół placu zabaw. Zadzwoniłem na policję i zapytałem, co można z nim zrobić. Policja odpowiedziała krótko: niech pan dzwoni do Urzędu Miasta. Akurat były święta, urząd nie pracował, więc ten pies nadal biegał. Co robić w takiej sytuacji, gdy zobaczymy bezdomne zwierzę?
    Cezary Wyszyński: W większości dużych miast teoretycznie powinny działać służby, które takie zwierze mogą odłowić i przetransportować do schroniska, z którym miasto ma podpisaną umowę. W Warszawie jest specjalny oddział straży miejskiej, który się nazywa Ekopatrol. Mamy schronisko miejskie Na Paluchu, które jest utrzymane właśnie przez miasto, więc takie przypadki można zgłaszać na 986 w Warszawie, i takie zwierzęta są zazwyczaj odławiane i transportowane.
    T.S: Tak, ale Warszawa jest Warszawą, a Polska jest Polską. Co w takim razie w małych miejscowościach, jak np. Praszka.
    C.W.: Teoretycznie też mniejsze miejscowości, gminy i miasta, powinny mieć podpisaną umowę ze schroniskiem lub rozwiązywać problem bezdomności zwierząt w inny sposób. Niestety, ten inny sposób czasami sprowadza się do odłowienia psa i wysłania go w nieznane. Natomiast często jest to podpisano umowa z jakimś hotelem dla zwierząt albo z dużą lecznicą dla zwierząt, która ma miejsce, by te zwierzęta przechowywać.
    My, jako organizacje, staramy się egzekwować we wszystkich gminach i miastach, żeby miały opiekę nad bezdomnymi zwierzętami na przyzwoitym poziomie. Bardzo wiele gmin kieruje się wyłącznie kwestią finansową, nie patrząc na to, gdzie te zwierzęta potem trafiają. Jest bardzo dużo lokalnych organizacji, zajmujących się ochrona zwierząt, można próbować odezwać się do nich. Zazwyczaj są już przepełnione zwierzętami, natomiast warto próbować.
    Czyli: urząd miasta, przede wszystkim, straż miejska, gminna, lokalne organizacje albo lokalne schronisko.
    T.S: Pamiętajmy o tym, że zwierzęta bezdomne niekoniecznie są bezdomne, bo pies czy kot może uciec, bo wystraszy się petardy i zacznie biec przed siebie, i zniknie z pola widzenia. Jak zabezpieczyć swoje zwierzę przed tym, żeby nie trafiło do schroniska?
    C.W.: Jest kilka sposobów bardzo skutecznych. Przede wszystkim należy zwierzę zaczipować. I znowu: w większych miastach już są czytniki, ale posiadanie czytników schodzi już do mniejszych miast i myślę, że niedługo już w każdym rejonie będą.
    T.S: Byłem przeciwny czipowaniu, bo uważam, że taki czip, elektryczna część w organizmie, może zaburzyć funkcjonowanie, jeśli chodzi o samopoczucie. Ale też jest rozwiązanie dla osób, które myślą jak ja, bo możemy powiesić adresówkę.
    C.W.: Tak, a wracając do czipów…, musimy wiedzieć, że są wielkości ziarenka ryżu.
    T.S.:… ale są to jednak jakieś fale.
    C.W.: Są to fale, ale ten czip nie jest jakoś głęboko, więc myślę, że zegarki, jak i telefony komórkowe, mają dużo większy wpływ niż czip. Musimy mieć świadomość, że ten czip nie ma nadajnika GPS, więc to nie jest jakieś skomplikowane urządzenie, które emituje dużo fal.
    Druga możliwość to jest powieszenie adresówki, czyli małej tabliczki za obroży, z numerem telefonu albo z adresem, albo najlepiej i z tym, i z tym. Wtedy, gdy straż miejska, czy nawet osoba prywatna, zauważy błąkającego się psa, ten pies podejdzie do niej, można zobaczyć, kto jest właścicielem, zadzwonić i zwierzę nie trafia do schroniska, nie mamy problemu. Każda metoda ma swoje plusy i minusy. Adresówka może odpaść, szczególnie gdy pies się błąka wiele dni, gdzieś po lesie, po krzakach. Jeśli nie jest zaczipowany, to mamy znowu anonimowego psa.
    Możemy też tatuować…, wytatuować numer identyfikacyjny albo numer telefonu, gdzieś w uchu. To nie są jakieś bardzo inwazyjne zabiegi, natomiast to po jakimś czasie się zaciera, zanika. Myślę, że połączenie metody czipowania z adresówką jest optymalne, jeśli chodzi o rejestrację i zapobieganie przepadaniu zwierząt.
    W tej chwili bardzo dużo zwierząt w schroniskach to są zwierzęta, które były czyjeś. W momencie, kiedy jest kilka schronisk i pies potrafi przejść 20-50 km, to nie jesteśmy w stanie obdzwonić ich wszystkich.
    Druga sprawa to jest też sterylizacja czy kastracja, to jest też ważne. Mamy wrażenie, że panujemy nad zwierzęciem, 5 lat nic się nie stało, nie uciekł od nas, czując cieczkę, natomiast szóstego roku może uciec. Jeśli chodzi o suczki, to suczka, która ucieknie, a ma cieczkę, to jest prawie w 100% pewne, że wróci do nas po jakimś czasie w ciąży. No i rodzące się kolejne maluchy, to jest powiększanie i tak już zbyt dużej populacji zwierząt bezdomnych w Polsce.

    Z Cezarym Wyszyńskim (Viva – Akcja dla Zwierząt) rozmawiał Tomasz Słodki.

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:
  • Brak kategorii

    Janina Ochojska, PAH:
    PAH zdecydowała się pomagać Japonii głównie w procesie odbudowy. Stwierdziliśmy, że udzielanie pomocy natychmiastowej, materialnej czy w zakresie ratownictwa, z naszej strony nie ma sensu. Natomiast na pewno będzie potrzebna pomoc w odbudowie.

     

    Zbieramy pieniądze na odbudowę jakiegoś obiektu użyteczności publicznej: szkoła, przedszkole, biblioteka, muzeum, dom kultury, coś, co służy społeczności. Takich obiektów jest bardzo wiele i nie wątpię w to, że będziemy mieli co robić. Zdaje sobie sprawę z tego, że Japonia jest bogatym krajem, wiele osób będzie mówiło, że pomoc Japonii jest bezsensowna, bo to jest bogaty kraj.
    W obliczu takiej tragedii nie można zapomnieć o solidarności. Myślę, że Japończycy bardzo źle by się czuli, gdyby mieli świadomość tego, że nikt im nie pomoże, bo są bogaci. Sądzę, że obeszliby się bez naszej pomocy, ale to przecież nie o to tylko chodzi. Obudowując jakąś szkołę czy przedszkole, pokazujemy solidarność, zarówno z ofiarami, jak i ludźmi, którzy pozostali przy życiu. W pewnym sensie, myślę, że to nawet Polska bardziej potrzebuje takiej pomocy – pokazania Japończykom, że potrafimy być solidarni.
    Zbiórkę pieniędzy prowadzimy przez www.podarnik.pl, prowadzimy również zbiórkę na konto PAH, na konto zbiórkowe. Również prowadzimy zbiórkę na koncie SOS. To jest takie nowe przedsięwzięcie PAH, dzięki któremu będziemy mogli mieć środki na bardzo szybkie działanie w razie katastrof. Nie będziemy musieli czekać, aż ubieramy pieniądze, tylko będziemy mogli działać 48 godzin po wystąpieniu jakieś katastrofy. Oby tych katastrof było jak najmniej.

     

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    Janina Ochojska, PAH:

    PAH zdecydowała się pomagać Japonii głównie w procesie odbudowy. Stwierdziliśmy, że udzielanie pomocy natychmiastowej, materialnej czy w zakresie ratownictwa, z naszej strony nie ma sensu. Natomiast na pewno będzie potrzebna pomoc w odbudowie. Zbieramy pieniądze na odbudowę jakiegoś obiektu użyteczności publicznej: szkoła, przedszkole, biblioteka, muzeum, dom kultury, coś, co służy społeczności. Takich obiektów jest bardzo wiele i nie wątpię w to, że będziemy mieli co robić. Zdaje sobie sprawę z tego, że Japonia jest bogatym krajem, wiele osób będzie mówiło, że pomoc Japonii jest bezsensowna, bo to jest bogaty kraj.

    W obliczu takiej tragedii nie można zapomnieć o solidarności. Myślę, że Japończycy bardzo źle by się czuli, gdyby mieli świadomość tego, że nikt im nie pomoże, bo są bogaci. Sądzę, że obeszliby się bez naszej pomocy, ale to przecież nie o to tylko chodzi. Obudowując jakąś szkołę czy przedszkole, pokazujemy solidarność, zarówno z ofiarami, jak i ludźmi, którzy pozostali przy życiu. W pewnym sensie, myślę, że to nawet Polska bardziej potrzebuje takiej pomocy – pokazania Japończykom, że potrafimy być solidarni.

    Zbiórkę pieniędzy prowadzimy przez www.podarnik.pl, prowadzimy również zbiórkę na konto PAH, na konto zbiórkowe. Również prowadzimy zbiórkę na koncie SOS. To jest takie nowe przedsięwzięcie PAH, dzięki któremu będziemy mogli mieć środki na bardzo szybkie działanie w razie katastrof. Nie będziemy musieli czekać, aż ubieramy pieniądze, tylko będziemy mogli działać 48 godzin po wystąpieniu jakieś katastrofy. Oby tych katastrof było jak najmniej.

    Rafał Hechmann, PAH:
    Jeżeli chodzi o kryzys libijski, pomagamy na granicy libijsko-egipskiej, gdzie jest uwiezionych kilka tysięcy uchodźców, którzy nie mogą wyjechać do Egiptu; to jest około pięciu tysięcy uzależnionych od pomocy humanitarnej. Tam PAH skupia się na dwóch grupach, na kobietach i na dzieciach. W zeszłym tygodniu dostarczyliśmy dwa transporty artykułów dla kobiet i dzieci: mleka w proszku, mleka płynnego, pieluch, artykułów higienicznych dla kobiet i dzieci.

    Pomagamy również w Libii, do Libii wyjechały dwa nasze transporty z lekami. Będąc w Libii, dostałem sygnał od libijskiego Czerwonego Półksiężyca, że na miejscu główną potrzebą są leki, brakuje po prostu leków. Leki są kierowane z całego kraju do miejsc, gdzie toczą się walki i zaczyna brakować leków, i to nie tylko leków stosowanych w nagłych przypadkach, ale też leków na choroby przewlekłe, np. na nadciśnienie lub cukrzycę. Udało się nam dostarczyć dwa transporty takich leków do miasta Derna. To jest miasto niedaleko Benghazi, w strefie kontrolowanej przez rebeliantów.
    Tego typu działania są możliwe dzięki ludziom, którzy nas wspierają podczas zbiórki publicznej, którą prowadzimy, w tym momencie na działania podczas kryzysu libijskiego, oraz dzięki członkom naszego klubu, Klubu PAH-SOS. Klub daje nam duże możliwości, ponieważ ludzie wspomagają nas w sposób ciągły, comiesięcznymi wpłatami. Dzięki temu możemy szybko reagować. Gdy wybuchnie kryzys, mamy już pomoc, mamy środki, żeby reagować natychmiast.
    Można się zapisać do klub PAH-SOS i wspierać nas stale, można odwiedzić stronę podarnik.pl, gdzie również można wesprzeć działania PAH, nie tylko w kryzysie libijskim, ale również na innych obszarach, na których działamy. Prowadzimy ciągle zbiórkę publiczną.
    Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony www.pah.org.pl/ , tam są wszystkie szczegóły.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.


    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.


     

    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Mariusz Szuba motywuje jednostki i… tłumy. W marcu ruszył kolejny cykl prowadzonych przez niego szkoleń motywacyjnych „Podróż Bohatera”.


    Mariusz Szuba (trener motywacyjny, Master Trener TLT):
    - Dziś na szkoleniu o tym, w jaki sposób zacząć; to jest szkolenie otwierające, jeśli chodzi o rozwój osobisty, doświadczanie emocji i sprawdzanie, jakie strategie nami kierują. Nie jest to cała złożona technologia, tylko najprostsze tematy, które moim zdaniem są najbardziej istotne, jeśli chodzi o rozpoczęcie jakiejkolwiek drogi. Na tym treningu chodzi nam o to, żeby każdy z uczestników doświadczył tych emocji i miał je w pamięci na przyszłość. Żeby, jeżeli będą mu potrzebne kiedyś w przyszłości, to moim zadaniem jest, aby wzbudzić w nim taki stan emocjonalny, który będzie pewnego rodzaju wspomnieniem i jednocześnie bodźcem, który sprawi, że dana osoba odczuje ten stan, który jest potrzebny jest w tej chwili do wykorzystania.

    Mariusz Szuba w trakcie szkolenia:
    - Jeżeli coś ci przeszkadza, zostaw to tu. Tu, na tej sali. Czy to jest możliwe? Tak, jest. Możliwe to jest dla tych wszystkich, którzy podejdą do tego poważnie, a nie jak do zabawy. Możliwe to jest dla tych wszystkich, którzy nadadzą temu znaczenia takiego, że TO zostanie na TEJ sali. I będą świadomie pamiętać o tym, kiedy będą pojawiać się w przyszłości sytuacje, które będą nakazywały znowu się bać. Jak taka sytuacja się pojawi, to natychmiast potem powinno pojawić się …, ta wizja, którą widzieliście w tej kołysce, która będzie cię ciągnąć za nogę i przypominać, co masz zrobić.

    Olek Sienkiewicz, partner zarządzający MS Team:
    - Jeżeli chodzi o dzisiejsze wydarzenie, to jest dla nas absolutnym hitem i kolejnym krokiem w naszej uporządkowanej strategii rozwoju tego przedsięwzięcia. Kiedy zaczynaliśmy kilka lat temu i Mariusz robił swoje pierwsze treningi, była garstka osób na sali. W kolejnych latach ta liczba osób się zwiększała do 50, dzisiaj mieliśmy ponad 2 tys. osób. W zeszłym roku zgromadziliśmy 1200 z hakiem, udało się nam to podwoić w ciągu roku, i bardzo się cieszę. Dwa tysiące osób to szalona motywacja.

    Mezo, raper:
    - Filozof powiedział: byt jest niczym, zmiana jest wszystkim. Motywacja to jest zmiana, to jest napęd, to jest coś, co buduje psychikę i nastawia na zmiany, na ulepszanie życia. Dlatego jest ważna. Codziennie rano trzeba mieć chęci, żeby wstać, żeby się udoskonalić, żeby robić swoja robotę lepiej. Dlatego motywacja jest ważna.

    Pytamy uczestników – jakie wrażenia?
    - Super!
    - Tego chciałem się pozbyć. I już nie ma.
    - Jestem pierwszy raz na takim szkoleniu i jestem naprawdę podekscytowana, przynajmniej osobą Mariusza Szuby, mam nadzieje, że za rok jeszcze tutaj się zjawię. A dają naprawdę mega motywację do działania.
    - Udało się, oczywiście. Po prostu: połamałam dechę. Przełamałam się. Przeszłam krok dalej. czuję, że przeszłam do innego etapu, kiedy wszystko będzie prostsze.
    - Nie mam wszystkich ograniczeń, które miałem, przede wszystkim. Potężny pałer, super motywacja, moim zdaniem numer 1. Jestem po raz pierwszy, za rok będę na pewno.

    Co jest największym problemem w życiu?
    - Strach, strach. I lenistwo. Które właśnie teraz rozwaliłem. Będzie dobrze.

    Mariusz Szuba:
    - Tak właśnie bawiliśmy się na tym spotkaniu, na tej Podróży. Mam nadzieje, że się podobało. Zapraszamy na stronę internetową, gdzie więcej fragmentów wideo, więcej informacji na ten temat: www.123.teraz.pl albo www.mariuszszuba.pl . Zapraszamy serdecznie.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych. Działalność gospodarcza organizacji pozarządowych. Zarządzanie organizacją. Kontrola nie taka straszna. Żeby o nas dobrze mówiono.

    Czas [05:14]

     

    Chciałabym poruszyć dzisiaj temat sytuacji organizacji pozarządowych w Polsce. Temat nie jest łatwy, ale nie chciałabym być w roli osoby, która osądza tę sytuację. Oprócz tego, że prowadzę własną organizację, to jestem jeszcze w zarządzie Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych. Ta organizacja ma na celu monitorowanie działalności organizacji, pomaganie tym organizacjom, szczególnie członkowskim. I takim moim konikiem w OFOPie zawsze była jawność, przejrzystość, transparentność organizacji. I to, do czego mi trudno przekonać: profesjonalne zarządzanie organizacjami. Niestety, to wynika również z braku możliwości finansowych. To, że nie każda organizacja ma statut pożytku publicznego, nie każda może korzystać z jednego procenta. Są organizacje, które bazują wyłącznie na pieniądzach unijnych, a to się powoli kończy.

    Nie każda organizacja ma działalność gospodarczą, a uważam, że jeśli ktoś się czuje na siłach, to powinien. W naszej organizacji ta działalność nie jest taka ogromna, ale część dochodu przekazywana jest na cele statutowe. Więc nie tylko z 1 procenta, z darowizn, grantów, subwencji , ale także z działalności gospodarczej możemy pokrywać część kosztów administracyjnych. Czyli, osoba, która wpłaca na konto fundacji, wie, że nie tylko cele statutowe, ale i administracyjne możemy pokrywać z innych środków. I to jest rzeczywiście bardzo ważne, by organizacja nauczyła się pozyskiwania środków z różnych źródeł. Niestety, przy braku umiejętności zarządzania organizacją nie zawsze jest to możliwe. Dlatego tak walczę i uświadamiam, że działalność gospodarcza nie jest czymś złym.

    Profesjonalne zarządzanie organizacją nie jest czymś złym, bo jeśli profesjonalnie nią zarządzamy, a idziemy do sponsora i rozmawiamy jak partner z partnerem, to sponsor dając nam pieniądze, jest pewien, że te pieniądze będą dobrze zarządzane i dobrze wydatkowane. Że nie będą sprzeniewierzone, co niestety się zdarza. Słyszy się czasami w mediach, że gdzieś tam jakaś organizacja zebrała pieniądze, które nie trafiły do beneficjentów. To wszystko odbija się na tych, którzy rzetelnie, uczciwie starają się prowadzić organizację. Tutaj muszę się podeprzeć naszymi doświadczeniami – nasza organizacja przeszła szereg kontroli, łącznie z urzędem skarbowym, ZUS-em, Ministerstwem Zdrowia, MSWiA.
    Gdy przychodzą panie i mówią: kontrola, izba skarbowa, proszę nam udostępnić oddzielny pokój, zamykany na klucz, i wszystkie dokumenty – to człowiekowi jeży się włos na plecach. Natomiast po jakimś czasie okazuje się, że warto było, trzeba się poddać takiemu audytowi.

    W OFOP-ie wymyśliłam taki program, gdzie to organizacje kontrolują organizacje. I rzeczywiście, OFOP zdobył taki grant, z partnerska organizacją, dzięki któremu mogliśmy (no, ja tego nie robiłam, bo się na tym nie znam) skontrolować kilka organizacji. Nasza organizacja poszła na pierwszy ogień, na ochotnika, i pozytywnie przeszliśmy tę weryfikację. Mamy certyfikat za ubiegły rok – właśnie takiego audytu zrobionego przez organizacje pozarządowe. To jest dla mnie szczególnie wartościowe, bo, jak mówię, oni wiedzą, czego szukać.

    Organizacje bardzo chcą, żeby nas dobrze widziano. Natomiast to nie wystarczy, trzeba się trochę postarać. Nie mówię bardzo, ale przynajmniej trochę. Żeby nas dobrze widziano, sami musimy nad tym popracować. Sami musimy chcieć, żeby o nas dobrze mówiono. Żebyśmy starali się przechodzić audyty; można się o to postarać, zgłosić się do OFOP-u, żebyśmy taki audyt zrobili, i mieć taki certyfikat. Są na to sposoby, trzeba tylko chcieć.
    Ale są organizacje, które nie chcą takich kontroli, u których wiadomo, że wszystko jest przewrócone do góry nogami. Te organizacje, które są rzetelnie prowadzone, rzadko są pokazywane. Natomiast dobrze się sprzedaje w mediach to, co jest złe, niechwalebne i pokazujące nieudolności organizacji. To tak wszędzie jest, ja to wiem, bo to się dobrze sprzedaje.

    Żeby o nas dobrze mówiono, sami musimy się o to postarać. To łatwe nie jest, nas to kosztowało 10 lat ciężkiej pracy, żeby zdobyć sobie zaufanie społeczeństwa, sponsorów, Ministerstwa Zdrowia, które z nami współpracuje, MON-u, z którym teraz będziemy robić programy, Ministerstwa Sprawiedliwości, wszystkich tych partnerów, z którymi chcemy zrobić coś fajnego. Bardzo proszę wszystkie te organizacje, które mówią, że się dzieje źle, żeby najpierw zaczęły same od siebie. A do społeczeństwa i mediów: żeby pomoc, to nie było wrzucenie grosza do żebraczej puszki, ale zadanie sobie troszkę trudu i przyjrzenie się organizacji, której pomagamy. Warto, bo później wiemy, że nasze pieniądze były dobrze zainwestowane.

    Mówiła Urszula Jaworska z Fundacji Urszuli Jaworskiej – www.fundacjauj.pl

     

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    POChP to choroba palaczy: 90 % chorych na POChP, czyli przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, pali lub paliło papierosy.

    - Wdychanie dymu tytoniowego, wieloletnie, 10, 20 lat, powoduje rozwój procesu zapalnego w układzie oddechowym, to powoduje rozwój zapalenia, czyli błona śluzowa układu oddechowego robi się gruba, jest tam nadmiar wydzieliny.- mówi dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP. – Co więcej, dym tytoniowy powoduje, że napływają tam komórki zapalne, które robią destrukcję obwodowego miąższu płucnego. Pojawia się zjawisko rozedmy. Po wielu latach dochodzi do rozwoju niewydolności oddechowej u pacjentów. A to jest dla nich zabójcze.

    - Przebieg POChP zależy nie tylko od leków, ale również od tego, jak chory radzi sobie z chorobą, czy przyjmuje leki właściwie – podkreśla prof. dr hab. Ewa Jassem, kierownik Kliniki Alergologii Akademii Medycznej w Gdańsku, członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc. – Lepiej jest, gdy leki dawkowane są raz dziennie, bo jest wtedy większa nadzieja, że chory przyjmie zalecana dawkę, ale bardzo istotne jest także, by chory dokładnie wiedział, ja należy przyjmować leki w postaci inhalatorów, a takie głównie stosowane są w POChP. Ważne jest również, żeby po prostu kupował te leki.

    Jednak….
    - …żeby leczyć, trzeba rozpoznać. Z dwóch milionów osób chorych na POChP milion jeszcze jest nierozpoznanych. – stwierdza Piotr Dąbrowiecki. – Więc musimy rozpoznać chorych. Jak? Robiąc badanie spirometryczne. Można też zrobić bardzo proste badanie polegające na mierzeniu natężonego wydechu. To trwa ok. 5-6 sekund…, takie małe urządzenie w ręku lekarza pierwszego kontaktu może uratować pacjentowi życie.

    Prof. dr hab. Anna Doboszyńska, wiceprezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, podkreśla natomiast:
    - Chorobę z cała pewnością można hamować i do tego należy kilka elementów: zapobieganie zaostrzeniom, czyli szczepienia przeciwko grypie raz do roku, szczepienie przeciwko , infekcjom pneumokokowym, zaprzestanie palenia jako pierwszy element leczenia I to jest ważne na wszystkich etapach choroby, również w okresie wstępnym, ponieważ zapobieganie zaostrzeniom zapobiega pogarszaniu czynności płuc, które jest związane z ta chorobą.

    Nowoczesne terapie, które mogą pomóc chorym, są jednak drogie. Prof. dr hab. Karina Jahn-Różyk, kierownik Zakładu Immunologii i Alergologii Klinicznej CSK MON WIM w Warszawie, jest zdania, że aby zapewnić dostępność pacjentów do takich drogich terapii, leki muszą być refundowane, jest to trend i europejski, i ogólnoświatowy.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    22 marca na całym świecie obchodzony jest Dzień Wody, z tej okazji Polska Akcja Humanitarna organizuje Niebieskie Koncert. Odbędzie się on w Warszawie, 18 marca. Zagrają: Sindey Polak, Marika oraz aFrykasy sunSystem. Wieczór poprowadzą Agata Buzek i Piotr Adamczyk.

    Czas [07:40]

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    22 marca na całym świecie obchodzony jest Dzień Wody, z tej okazji Polska Akcja Humanitarna organizuje Niebieskie Koncert. Odbędzie się on w Warszawie, 18 marca. Zagrają: Sindey Polak, Marika oraz aFrykasy sunSystem. Wieczór poprowadzą Agata Buzek i Piotr Adamczyk.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Nie tylko rejestr dawców, nowe programy i plany Fundacji.

    Czas [05:51]



    Nasza fundacja jest głównie postrzegana jako rejestr dawców szpiku. Byliśmy prekursorem w edukacji społeczeństwa, jeśli chodzi o dawców szpiku, byliśmy prekursorem w mówieniu o przeszczepach szpiku. Nie ukrywam, że Fundacja miała ogromny wpływ na to, żeby poszukiwania dawcy i przeszczepy szpiku były finansowane i zainicjowało to, żeby powstał centralny rejestr. To w tej chwili się dzieje, ta ustawa nie jest doskonała, ale jest. Staramy się o statut ośrodka dawców, to wszystko będzie scentralizowane. Nie wiem, czy to na dobre wyjdzie, czy na złe, zobaczymy za kilka lat.

    Dla mnie osobiście, oprócz rejestru dawców, ważne były działania skierowane do pacjentów. Dla mnie, jako dla osoby, która przeszła białaczkę i przeszczep szpiku, było ważne, żeby pomóc pacjentom w przejściu przez chorobę, żeby pomóc im w odnalezieniu się w tym samym świecie, ale z piętnem choroby, naznaczenia, izolacji. Pacjenci sami się izolują, ludzie się od nas izolują…
    80% mojej pracy, zawsze!, to byli pacjenci. Od kilku lat udało mi się to sprofesjonalizować. Na tyle, że udało mi się zrobić grant – jako druga organizacja w Europie zdobyliśmy grant, największy w historii Fundacji BMS. Dostaliśmy 350 tys. dolarów na warsztaty, których celem była pomoc pacjentom w przejściu leczenia. Na te spotkania z pacjentami zapraszani byli eksperci z ZUS-u, NFZ, PFRON, psychoonkolodzy… Rzeczywiście, te spotkania były dosyć długie.

    W tej chwili w ramach kampanii „Białaczka. Sprawdź, czy nie weszła ci w krew” organizujemy warsztaty dla pacjentów, na których chcemy uczyć pacjentów i ich najbliższych, jak żyć z choroba przewlekłą. Jak narzucić sobie dyscyplinę połykania tabletki. Bo niestety, lekarze zauważyli, każdy z nas tak ma: w momencie, kiedy przeziębimy się, ciężko nas choroba zmoże i rzuci do łóżka, i mamy wysoką gorączkę, połkniemy 2,3 antybiotyki, czujemy się lepiej, i już byśmy chcieli wrócić do pracy. A tu trzeba wyleżeć do końca. Każdy z nas ma tak, że w momencie, gdy miną objawy choroby, przestajemy czuć potrzebę łykania tabletek. To samo jest w chorobach przewlekłych.

    W chorobach przewlekłych, jak białaczka,  jak cukrzyca, zaprzestanie terapii powoduje, że jest nawrót choroby. Z czego pacjenci nie zdają sobie sprawy, bo przy cukrzycy objawy są właściwie natychmiastowe, przy białaczce one wyjdą tylko w morfologii. I tak się zdarzało, że pacjenci, chcący odsunąć od siebie tę myśl, że są chorzy, przestawali brać tabletki. Kiedyś, kilka lat temu spowodowane było też tym, że leki nie były dostępne i pacjenci chcieli oszczędzać. Niestety, to wychodziło im na gorsze. Ale to były inne czasy, które minęły, i pacjent nie musi się martwić, czy będzie miał lek, wystarczy, żeby świadomie się leczył.

    Różne programy robimy. Program „Białaczka. Sprawdź, czy nie weszła ci w krew”, który ma celu edukację społeczeństwa, jeśli chodzi o wykonywanie morfologii, taką profilaktykę – bardzo ważną, istotną, gdzie morfologia jest takim pierwszym wskaźnikiem dla lekarza, że coś jest nie tak z organizmem.
    Rok temu Ministerstwo Zdrowia zaproponowało nam program edukacji lekarzy pierwszego kontaktu. Długo się nad tym zastanawiałam z ks. Nowakiem, bo to jest nasz wspólny program, czy się podjąć tego. Nigdy tego nie robiliśmy, ale ponieważ ministerstwo obiecało pomoc i współpracę, zdecydowaliśmy, że to zrobimy. Ponad rok pracowaliśmy z ministrem Twardowskim nad tym programem, bardzo fajnie to wychodziło. W momencie, gdy pan minister Twardowski złożył dymisję, troszkę się przestraszyłam, jak program dalej będzie wyglądał. Byłam niedawno u pani minister Ewy Kopacz i ministerstwo weszło w taki sposób, którego się nie spodziewałam. I była to dla mnie ogromna niespodzianka, tak że dziękuję pani minister za zaufanie, za to, że będziemy wspólnie z ministerstwem robić wspaniały program, który będzie miał i konsekwencje pozytywne, dla lekarzy pierwszego kontaktu.

    Dla społeczeństwa będziemy chcieli edukować lekarzy, jeśli chodzi o rozpoznawanie chorób, w pierwszym roku hematologicznych i onkologicznych. Pani minister poprosiła też o kardiologię, tak że będą to też choroby kardiologiczne. Jednocześnie będzie to edukacja pacjentów. Do współpracy chcemy zaprosić towarzystwa lekarskie, naukowe, wojewodów, marszałków, żeby to wszyscy na swoim terenie również robili. Chcemy zaprosić pracodawców, żeby świadomie wiedzieli, jak ważny jest zdrowy pracownik, żeby świadomie dbali o zdrowie pracownika. Żeby wiedzieli, że im więcej pieniędzy zainwestują w pracownika, tym bardziej powinni o niego dbać, żeby on był jak najdłużej wydajny.

    Będziemy też współpracować z telewizją, będziemy robić programy, które będą miały na celu uświadamianie lekarzom, jak bardzo ważna jest ich odpowiedzialność zawodowa. Dlaczego? Pacjent jest coraz bardziej świadomym pacjentem, wie, co to są błędy lekarskie, wie, jak się przed nimi bronić. Czasami ta obrona jest agresywna, pacjenci są niemili, niesympatyczni. Trzeba też pamiętać, że lekarz jest ubezpieczony w miejscu swojej pracy, zatrudnienia. Natomiast, gdy prowadzi prywatną praktykę, czy nawet uratuje komuś życie na ulicy, a na przykład podczas sztucznego oddychania złamie żebro, to taki pacjent może go sądzić. I ten lekarz, nie będąc ubezpieczony, niestety jest w trudniej sytuacji. To wszystko będziemy chcieli przekazać, edukować, uświadamiać lekarzy, jak bardzo ważna jest odpowiedzialność cywilna w ich zawodzie. Ratowanie życia jest ratowaniem życia, natomiast w dobie coraz większej świadomości pacjenta, odpowiedzialność może mieć dla nich przykre konsekwencje prawne. Chcemy ich przed tym uchronić.

    Na prośbę pani minister chcemy stworzyć przewodnik pacjenta po systemie ochrony zdrowia: jak pacjent powinien się w gąszczu przepisów poruszać. Mam nadzieje, że te programy powoli będą widoczne i będą skutkowały lepszą wiedzą zarówno w środowisku lekarskim jaki i pacjentów.

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    W Słowniku Pojęć Bankowych wyjaśniamy nazewnictwo związane z bankowością. Dzisiaj o leasingu mówi Radosław Jezierski, dyrektor Pionu Handlowego BRE Leasing.


    Leasing to nowoczesna forma finansowania inwestycji. Generalnie polega on na tym, że firma leasingowa umawia się z przedsiębiorcą na oddanie w użytkowanie przedmiotu leasingu, dowolnego środka trwałego, za określone w umowie raty leasingowe.
    Leasing jest bardzo elastyczną i popularną formą finansowania inwestycji w ostatnim czasie. Ma wiele zalet, do głównych zalet leasingu należy jego dostępność i elastyczność. Bez wątpienia bardzo ważną przyczyną, dla której przedsiębiorcy decydują się na umowy leasingowe, są korzyści podatkowe wynikające z tej formy finansowania.

     

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Gościem Tomasza Słodkiego jest Cezary Wyszyński z fundacji „Viva – Akcja dla Zwierząt”.

    Czas: [06:10]


    Tomasz Słodki: Byłem w ostatnie wakacje w Bułgarii. Nie wiem, co mnie tknęło, żeby wybrać się do Sofii. Poza tym, że jest to bardzo smutne miasto i biedne, takie postkomunistyczne mocno, to po ulicach chodzą bezdomne zwierzęta, i to takimi zgrajami, 4-5 psów razem, dużych, ogromnych psów. Przeraziło mnie to, ale przypomniała mi się od razu historia z Polski, bo kiedyś też tak było, że po miastach chodziły bezdomne psy. To było z 10 lat temu. Ostatnio, jak byłem u rodziców, w małej miejscowości, w Praszce, to zauważyłem, bezdomnego psa, który biegał kilka dni wokół placu zabaw. Zadzwoniłem na policję i zapytałem, co można z nim zrobić. Policja odpowiedziała krótko: niech pan dzwoni do Urzędu Miasta. Akurat były święta, urząd nie pracował, więc ten pies nadal biegał. Co robić w takiej sytuacji, gdy zobaczymy bezdomne zwierzę?
    Cezary Wyszyński: W większości dużych miast teoretycznie powinny działać służby, które takie zwierze mogą odłowić i przetransportować do schroniska, z którym miasto ma podpisaną umowę. W Warszawie jest specjalny oddział straży miejskiej, który się nazywa Ekopatrol. Mamy schronisko miejskie Na Paluchu, które jest utrzymane właśnie przez miasto, więc takie przypadki można zgłaszać na 986 w Warszawie, i takie zwierzęta są zazwyczaj odławiane i transportowane.
    T.S: Tak, ale Warszawa jest Warszawą, a Polska jest Polską. Co w takim razie w małych miejscowościach, jak np. Praszka.
    C.W.: Teoretycznie też mniejsze miejscowości, gminy i miasta, powinny mieć podpisaną umowę ze schroniskiem lub rozwiązywać problem bezdomności zwierząt w inny sposób. Niestety, ten inny sposób czasami sprowadza się do odłowienia psa i wysłania go w nieznane. Natomiast często jest to podpisano umowa z jakimś hotelem dla zwierząt albo z dużą lecznicą dla zwierząt, która ma miejsce, by te zwierzęta przechowywać.
    My, jako organizacje, staramy się egzekwować we wszystkich gminach i miastach, żeby miały opiekę nad bezdomnymi zwierzętami na przyzwoitym poziomie. Bardzo wiele gmin kieruje się wyłącznie kwestią finansową, nie patrząc na to, gdzie te zwierzęta potem trafiają. Jest bardzo dużo lokalnych organizacji, zajmujących się ochrona zwierząt, można próbować odezwać się do nich. Zazwyczaj są już przepełnione zwierzętami, natomiast warto próbować.
    Czyli: urząd miasta, przede wszystkim, straż miejska, gminna, lokalne organizacje albo lokalne schronisko.
    T.S: Pamiętajmy o tym, że zwierzęta bezdomne niekoniecznie są bezdomne, bo pies czy kot może uciec, bo wystraszy się petardy i zacznie biec przed siebie, i zniknie z pola widzenia. Jak zabezpieczyć swoje zwierzę przed tym, żeby nie trafiło do schroniska?
    C.W.: Jest kilka sposobów bardzo skutecznych. Przede wszystkim należy zwierzę zaczipować. I znowu: w większych miastach już są czytniki, ale posiadanie czytników schodzi już do mniejszych miast i myślę, że niedługo już w każdym rejonie będą.
    T.S: Byłem przeciwny czipowaniu, bo uważam, że taki czip, elektryczna część w organizmie, może zaburzyć funkcjonowanie, jeśli chodzi o samopoczucie. Ale też jest rozwiązanie dla osób, które myślą jak ja, bo możemy powiesić adresówkę.
    C.W.: Tak, a wracając do czipów…, musimy wiedzieć, że są wielkości ziarenka ryżu.
    T.S.:… ale są to jednak jakieś fale.
    C.W.: Są to fale, ale ten czip nie jest jakoś głęboko, więc myślę, że zegarki, jak i telefony komórkowe, mają dużo większy wpływ niż czip. Musimy mieć świadomość, że ten czip nie ma nadajnika GPS, więc to nie jest jakieś skomplikowane urządzenie, które emituje dużo fal.
    Druga możliwość to jest powieszenie adresówki, czyli małej tabliczki za obroży, z numerem telefonu albo z adresem, albo najlepiej i z tym, i z tym. Wtedy, gdy straż miejska, czy nawet osoba prywatna, zauważy błąkającego się psa, ten pies podejdzie do niej, można zobaczyć, kto jest właścicielem, zadzwonić i zwierzę nie trafia do schroniska, nie mamy problemu. Każda metoda ma swoje plusy i minusy. Adresówka może odpaść, szczególnie gdy pies się błąka wiele dni, gdzieś po lesie, po krzakach. Jeśli nie jest zaczipowany, to mamy znowu anonimowego psa.
    Możemy też tatuować…, wytatuować numer identyfikacyjny albo numer telefonu, gdzieś w uchu. To nie są jakieś bardzo inwazyjne zabiegi, natomiast to po jakimś czasie się zaciera, zanika. Myślę, że połączenie metody czipowania z adresówką jest optymalne, jeśli chodzi o rejestrację i zapobieganie przepadaniu zwierząt.
    W tej chwili bardzo dużo zwierząt w schroniskach to są zwierzęta, które były czyjeś. W momencie, kiedy jest kilka schronisk i pies potrafi przejść 20-50 km, to nie jesteśmy w stanie obdzwonić ich wszystkich.
    Druga sprawa to jest też sterylizacja czy kastracja, to jest też ważne. Mamy wrażenie, że panujemy nad zwierzęciem, 5 lat nic się nie stało, nie uciekł od nas, czując cieczkę, natomiast szóstego roku może uciec. Jeśli chodzi o suczki, to suczka, która ucieknie, a ma cieczkę, to jest prawie w 100% pewne, że wróci do nas po jakimś czasie w ciąży. No i rodzące się kolejne maluchy, to jest powiększanie i tak już zbyt dużej populacji zwierząt bezdomnych w Polsce.

    Z Cezarym Wyszyńskim (Viva – Akcja dla Zwierząt) rozmawiał Tomasz Słodki.

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:
  • Brak kategorii

    Janina Ochojska, PAH:
    PAH zdecydowała się pomagać Japonii głównie w procesie odbudowy. Stwierdziliśmy, że udzielanie pomocy natychmiastowej, materialnej czy w zakresie ratownictwa, z naszej strony nie ma sensu. Natomiast na pewno będzie potrzebna pomoc w odbudowie.

     

    Zbieramy pieniądze na odbudowę jakiegoś obiektu użyteczności publicznej: szkoła, przedszkole, biblioteka, muzeum, dom kultury, coś, co służy społeczności. Takich obiektów jest bardzo wiele i nie wątpię w to, że będziemy mieli co robić. Zdaje sobie sprawę z tego, że Japonia jest bogatym krajem, wiele osób będzie mówiło, że pomoc Japonii jest bezsensowna, bo to jest bogaty kraj.
    W obliczu takiej tragedii nie można zapomnieć o solidarności. Myślę, że Japończycy bardzo źle by się czuli, gdyby mieli świadomość tego, że nikt im nie pomoże, bo są bogaci. Sądzę, że obeszliby się bez naszej pomocy, ale to przecież nie o to tylko chodzi. Obudowując jakąś szkołę czy przedszkole, pokazujemy solidarność, zarówno z ofiarami, jak i ludźmi, którzy pozostali przy życiu. W pewnym sensie, myślę, że to nawet Polska bardziej potrzebuje takiej pomocy – pokazania Japończykom, że potrafimy być solidarni.
    Zbiórkę pieniędzy prowadzimy przez www.podarnik.pl, prowadzimy również zbiórkę na konto PAH, na konto zbiórkowe. Również prowadzimy zbiórkę na koncie SOS. To jest takie nowe przedsięwzięcie PAH, dzięki któremu będziemy mogli mieć środki na bardzo szybkie działanie w razie katastrof. Nie będziemy musieli czekać, aż ubieramy pieniądze, tylko będziemy mogli działać 48 godzin po wystąpieniu jakieś katastrofy. Oby tych katastrof było jak najmniej.

     

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    Janina Ochojska, PAH:

    PAH zdecydowała się pomagać Japonii głównie w procesie odbudowy. Stwierdziliśmy, że udzielanie pomocy natychmiastowej, materialnej czy w zakresie ratownictwa, z naszej strony nie ma sensu. Natomiast na pewno będzie potrzebna pomoc w odbudowie. Zbieramy pieniądze na odbudowę jakiegoś obiektu użyteczności publicznej: szkoła, przedszkole, biblioteka, muzeum, dom kultury, coś, co służy społeczności. Takich obiektów jest bardzo wiele i nie wątpię w to, że będziemy mieli co robić. Zdaje sobie sprawę z tego, że Japonia jest bogatym krajem, wiele osób będzie mówiło, że pomoc Japonii jest bezsensowna, bo to jest bogaty kraj.

    W obliczu takiej tragedii nie można zapomnieć o solidarności. Myślę, że Japończycy bardzo źle by się czuli, gdyby mieli świadomość tego, że nikt im nie pomoże, bo są bogaci. Sądzę, że obeszliby się bez naszej pomocy, ale to przecież nie o to tylko chodzi. Obudowując jakąś szkołę czy przedszkole, pokazujemy solidarność, zarówno z ofiarami, jak i ludźmi, którzy pozostali przy życiu. W pewnym sensie, myślę, że to nawet Polska bardziej potrzebuje takiej pomocy – pokazania Japończykom, że potrafimy być solidarni.

    Zbiórkę pieniędzy prowadzimy przez www.podarnik.pl, prowadzimy również zbiórkę na konto PAH, na konto zbiórkowe. Również prowadzimy zbiórkę na koncie SOS. To jest takie nowe przedsięwzięcie PAH, dzięki któremu będziemy mogli mieć środki na bardzo szybkie działanie w razie katastrof. Nie będziemy musieli czekać, aż ubieramy pieniądze, tylko będziemy mogli działać 48 godzin po wystąpieniu jakieś katastrofy. Oby tych katastrof było jak najmniej.

    Rafał Hechmann, PAH:
    Jeżeli chodzi o kryzys libijski, pomagamy na granicy libijsko-egipskiej, gdzie jest uwiezionych kilka tysięcy uchodźców, którzy nie mogą wyjechać do Egiptu; to jest około pięciu tysięcy uzależnionych od pomocy humanitarnej. Tam PAH skupia się na dwóch grupach, na kobietach i na dzieciach. W zeszłym tygodniu dostarczyliśmy dwa transporty artykułów dla kobiet i dzieci: mleka w proszku, mleka płynnego, pieluch, artykułów higienicznych dla kobiet i dzieci.

    Pomagamy również w Libii, do Libii wyjechały dwa nasze transporty z lekami. Będąc w Libii, dostałem sygnał od libijskiego Czerwonego Półksiężyca, że na miejscu główną potrzebą są leki, brakuje po prostu leków. Leki są kierowane z całego kraju do miejsc, gdzie toczą się walki i zaczyna brakować leków, i to nie tylko leków stosowanych w nagłych przypadkach, ale też leków na choroby przewlekłe, np. na nadciśnienie lub cukrzycę. Udało się nam dostarczyć dwa transporty takich leków do miasta Derna. To jest miasto niedaleko Benghazi, w strefie kontrolowanej przez rebeliantów.
    Tego typu działania są możliwe dzięki ludziom, którzy nas wspierają podczas zbiórki publicznej, którą prowadzimy, w tym momencie na działania podczas kryzysu libijskiego, oraz dzięki członkom naszego klubu, Klubu PAH-SOS. Klub daje nam duże możliwości, ponieważ ludzie wspomagają nas w sposób ciągły, comiesięcznymi wpłatami. Dzięki temu możemy szybko reagować. Gdy wybuchnie kryzys, mamy już pomoc, mamy środki, żeby reagować natychmiast.
    Można się zapisać do klub PAH-SOS i wspierać nas stale, można odwiedzić stronę podarnik.pl, gdzie również można wesprzeć działania PAH, nie tylko w kryzysie libijskim, ale również na innych obszarach, na których działamy. Prowadzimy ciągle zbiórkę publiczną.
    Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony www.pah.org.pl/ , tam są wszystkie szczegóły.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.


    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.


     

    Umieść ten film na swojej stronie:

    To było rok temu, mało kto mógł uwierzyć, że blisko 100 osób zginęło w najtragiczniejszej katastrofie w historii Polski, 10 kwietnia mija 1 rocznica tego wypadku.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Mariusz Szuba motywuje jednostki i… tłumy. W marcu ruszył kolejny cykl prowadzonych przez niego szkoleń motywacyjnych „Podróż Bohatera”.


    Mariusz Szuba (trener motywacyjny, Master Trener TLT):
    - Dziś na szkoleniu o tym, w jaki sposób zacząć; to jest szkolenie otwierające, jeśli chodzi o rozwój osobisty, doświadczanie emocji i sprawdzanie, jakie strategie nami kierują. Nie jest to cała złożona technologia, tylko najprostsze tematy, które moim zdaniem są najbardziej istotne, jeśli chodzi o rozpoczęcie jakiejkolwiek drogi. Na tym treningu chodzi nam o to, żeby każdy z uczestników doświadczył tych emocji i miał je w pamięci na przyszłość. Żeby, jeżeli będą mu potrzebne kiedyś w przyszłości, to moim zadaniem jest, aby wzbudzić w nim taki stan emocjonalny, który będzie pewnego rodzaju wspomnieniem i jednocześnie bodźcem, który sprawi, że dana osoba odczuje ten stan, który jest potrzebny jest w tej chwili do wykorzystania.

    Mariusz Szuba w trakcie szkolenia:
    - Jeżeli coś ci przeszkadza, zostaw to tu. Tu, na tej sali. Czy to jest możliwe? Tak, jest. Możliwe to jest dla tych wszystkich, którzy podejdą do tego poważnie, a nie jak do zabawy. Możliwe to jest dla tych wszystkich, którzy nadadzą temu znaczenia takiego, że TO zostanie na TEJ sali. I będą świadomie pamiętać o tym, kiedy będą pojawiać się w przyszłości sytuacje, które będą nakazywały znowu się bać. Jak taka sytuacja się pojawi, to natychmiast potem powinno pojawić się …, ta wizja, którą widzieliście w tej kołysce, która będzie cię ciągnąć za nogę i przypominać, co masz zrobić.

    Olek Sienkiewicz, partner zarządzający MS Team:
    - Jeżeli chodzi o dzisiejsze wydarzenie, to jest dla nas absolutnym hitem i kolejnym krokiem w naszej uporządkowanej strategii rozwoju tego przedsięwzięcia. Kiedy zaczynaliśmy kilka lat temu i Mariusz robił swoje pierwsze treningi, była garstka osób na sali. W kolejnych latach ta liczba osób się zwiększała do 50, dzisiaj mieliśmy ponad 2 tys. osób. W zeszłym roku zgromadziliśmy 1200 z hakiem, udało się nam to podwoić w ciągu roku, i bardzo się cieszę. Dwa tysiące osób to szalona motywacja.

    Mezo, raper:
    - Filozof powiedział: byt jest niczym, zmiana jest wszystkim. Motywacja to jest zmiana, to jest napęd, to jest coś, co buduje psychikę i nastawia na zmiany, na ulepszanie życia. Dlatego jest ważna. Codziennie rano trzeba mieć chęci, żeby wstać, żeby się udoskonalić, żeby robić swoja robotę lepiej. Dlatego motywacja jest ważna.

    Pytamy uczestników – jakie wrażenia?
    - Super!
    - Tego chciałem się pozbyć. I już nie ma.
    - Jestem pierwszy raz na takim szkoleniu i jestem naprawdę podekscytowana, przynajmniej osobą Mariusza Szuby, mam nadzieje, że za rok jeszcze tutaj się zjawię. A dają naprawdę mega motywację do działania.
    - Udało się, oczywiście. Po prostu: połamałam dechę. Przełamałam się. Przeszłam krok dalej. czuję, że przeszłam do innego etapu, kiedy wszystko będzie prostsze.
    - Nie mam wszystkich ograniczeń, które miałem, przede wszystkim. Potężny pałer, super motywacja, moim zdaniem numer 1. Jestem po raz pierwszy, za rok będę na pewno.

    Co jest największym problemem w życiu?
    - Strach, strach. I lenistwo. Które właśnie teraz rozwaliłem. Będzie dobrze.

    Mariusz Szuba:
    - Tak właśnie bawiliśmy się na tym spotkaniu, na tej Podróży. Mam nadzieje, że się podobało. Zapraszamy na stronę internetową, gdzie więcej fragmentów wideo, więcej informacji na ten temat: www.123.teraz.pl albo www.mariuszszuba.pl . Zapraszamy serdecznie.

    Umieść ten film na swojej stronie:

     

    Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych. Działalność gospodarcza organizacji pozarządowych. Zarządzanie organizacją. Kontrola nie taka straszna. Żeby o nas dobrze mówiono.

    Czas [05:14]

     

    Chciałabym poruszyć dzisiaj temat sytuacji organizacji pozarządowych w Polsce. Temat nie jest łatwy, ale nie chciałabym być w roli osoby, która osądza tę sytuację. Oprócz tego, że prowadzę własną organizację, to jestem jeszcze w zarządzie Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych. Ta organizacja ma na celu monitorowanie działalności organizacji, pomaganie tym organizacjom, szczególnie członkowskim. I takim moim konikiem w OFOPie zawsze była jawność, przejrzystość, transparentność organizacji. I to, do czego mi trudno przekonać: profesjonalne zarządzanie organizacjami. Niestety, to wynika również z braku możliwości finansowych. To, że nie każda organizacja ma statut pożytku publicznego, nie każda może korzystać z jednego procenta. Są organizacje, które bazują wyłącznie na pieniądzach unijnych, a to się powoli kończy.

    Nie każda organizacja ma działalność gospodarczą, a uważam, że jeśli ktoś się czuje na siłach, to powinien. W naszej organizacji ta działalność nie jest taka ogromna, ale część dochodu przekazywana jest na cele statutowe. Więc nie tylko z 1 procenta, z darowizn, grantów, subwencji , ale także z działalności gospodarczej możemy pokrywać część kosztów administracyjnych. Czyli, osoba, która wpłaca na konto fundacji, wie, że nie tylko cele statutowe, ale i administracyjne możemy pokrywać z innych środków. I to jest rzeczywiście bardzo ważne, by organizacja nauczyła się pozyskiwania środków z różnych źródeł. Niestety, przy braku umiejętności zarządzania organizacją nie zawsze jest to możliwe. Dlatego tak walczę i uświadamiam, że działalność gospodarcza nie jest czymś złym.

    Profesjonalne zarządzanie organizacją nie jest czymś złym, bo jeśli profesjonalnie nią zarządzamy, a idziemy do sponsora i rozmawiamy jak partner z partnerem, to sponsor dając nam pieniądze, jest pewien, że te pieniądze będą dobrze zarządzane i dobrze wydatkowane. Że nie będą sprzeniewierzone, co niestety się zdarza. Słyszy się czasami w mediach, że gdzieś tam jakaś organizacja zebrała pieniądze, które nie trafiły do beneficjentów. To wszystko odbija się na tych, którzy rzetelnie, uczciwie starają się prowadzić organizację. Tutaj muszę się podeprzeć naszymi doświadczeniami – nasza organizacja przeszła szereg kontroli, łącznie z urzędem skarbowym, ZUS-em, Ministerstwem Zdrowia, MSWiA.
    Gdy przychodzą panie i mówią: kontrola, izba skarbowa, proszę nam udostępnić oddzielny pokój, zamykany na klucz, i wszystkie dokumenty – to człowiekowi jeży się włos na plecach. Natomiast po jakimś czasie okazuje się, że warto było, trzeba się poddać takiemu audytowi.

    W OFOP-ie wymyśliłam taki program, gdzie to organizacje kontrolują organizacje. I rzeczywiście, OFOP zdobył taki grant, z partnerska organizacją, dzięki któremu mogliśmy (no, ja tego nie robiłam, bo się na tym nie znam) skontrolować kilka organizacji. Nasza organizacja poszła na pierwszy ogień, na ochotnika, i pozytywnie przeszliśmy tę weryfikację. Mamy certyfikat za ubiegły rok – właśnie takiego audytu zrobionego przez organizacje pozarządowe. To jest dla mnie szczególnie wartościowe, bo, jak mówię, oni wiedzą, czego szukać.

    Organizacje bardzo chcą, żeby nas dobrze widziano. Natomiast to nie wystarczy, trzeba się trochę postarać. Nie mówię bardzo, ale przynajmniej trochę. Żeby nas dobrze widziano, sami musimy nad tym popracować. Sami musimy chcieć, żeby o nas dobrze mówiono. Żebyśmy starali się przechodzić audyty; można się o to postarać, zgłosić się do OFOP-u, żebyśmy taki audyt zrobili, i mieć taki certyfikat. Są na to sposoby, trzeba tylko chcieć.
    Ale są organizacje, które nie chcą takich kontroli, u których wiadomo, że wszystko jest przewrócone do góry nogami. Te organizacje, które są rzetelnie prowadzone, rzadko są pokazywane. Natomiast dobrze się sprzedaje w mediach to, co jest złe, niechwalebne i pokazujące nieudolności organizacji. To tak wszędzie jest, ja to wiem, bo to się dobrze sprzedaje.

    Żeby o nas dobrze mówiono, sami musimy się o to postarać. To łatwe nie jest, nas to kosztowało 10 lat ciężkiej pracy, żeby zdobyć sobie zaufanie społeczeństwa, sponsorów, Ministerstwa Zdrowia, które z nami współpracuje, MON-u, z którym teraz będziemy robić programy, Ministerstwa Sprawiedliwości, wszystkich tych partnerów, z którymi chcemy zrobić coś fajnego. Bardzo proszę wszystkie te organizacje, które mówią, że się dzieje źle, żeby najpierw zaczęły same od siebie. A do społeczeństwa i mediów: żeby pomoc, to nie było wrzucenie grosza do żebraczej puszki, ale zadanie sobie troszkę trudu i przyjrzenie się organizacji, której pomagamy. Warto, bo później wiemy, że nasze pieniądze były dobrze zainwestowane.

    Mówiła Urszula Jaworska z Fundacji Urszuli Jaworskiej – www.fundacjauj.pl

     

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    POChP to choroba palaczy: 90 % chorych na POChP, czyli przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, pali lub paliło papierosy.

    - Wdychanie dymu tytoniowego, wieloletnie, 10, 20 lat, powoduje rozwój procesu zapalnego w układzie oddechowym, to powoduje rozwój zapalenia, czyli błona śluzowa układu oddechowego robi się gruba, jest tam nadmiar wydzieliny.- mówi dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP. – Co więcej, dym tytoniowy powoduje, że napływają tam komórki zapalne, które robią destrukcję obwodowego miąższu płucnego. Pojawia się zjawisko rozedmy. Po wielu latach dochodzi do rozwoju niewydolności oddechowej u pacjentów. A to jest dla nich zabójcze.

    - Przebieg POChP zależy nie tylko od leków, ale również od tego, jak chory radzi sobie z chorobą, czy przyjmuje leki właściwie – podkreśla prof. dr hab. Ewa Jassem, kierownik Kliniki Alergologii Akademii Medycznej w Gdańsku, członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc. – Lepiej jest, gdy leki dawkowane są raz dziennie, bo jest wtedy większa nadzieja, że chory przyjmie zalecana dawkę, ale bardzo istotne jest także, by chory dokładnie wiedział, ja należy przyjmować leki w postaci inhalatorów, a takie głównie stosowane są w POChP. Ważne jest również, żeby po prostu kupował te leki.

    Jednak….
    - …żeby leczyć, trzeba rozpoznać. Z dwóch milionów osób chorych na POChP milion jeszcze jest nierozpoznanych. – stwierdza Piotr Dąbrowiecki. – Więc musimy rozpoznać chorych. Jak? Robiąc badanie spirometryczne. Można też zrobić bardzo proste badanie polegające na mierzeniu natężonego wydechu. To trwa ok. 5-6 sekund…, takie małe urządzenie w ręku lekarza pierwszego kontaktu może uratować pacjentowi życie.

    Prof. dr hab. Anna Doboszyńska, wiceprezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, podkreśla natomiast:
    - Chorobę z cała pewnością można hamować i do tego należy kilka elementów: zapobieganie zaostrzeniom, czyli szczepienia przeciwko grypie raz do roku, szczepienie przeciwko , infekcjom pneumokokowym, zaprzestanie palenia jako pierwszy element leczenia I to jest ważne na wszystkich etapach choroby, również w okresie wstępnym, ponieważ zapobieganie zaostrzeniom zapobiega pogarszaniu czynności płuc, które jest związane z ta chorobą.

    Nowoczesne terapie, które mogą pomóc chorym, są jednak drogie. Prof. dr hab. Karina Jahn-Różyk, kierownik Zakładu Immunologii i Alergologii Klinicznej CSK MON WIM w Warszawie, jest zdania, że aby zapewnić dostępność pacjentów do takich drogich terapii, leki muszą być refundowane, jest to trend i europejski, i ogólnoświatowy.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    22 marca na całym świecie obchodzony jest Dzień Wody, z tej okazji Polska Akcja Humanitarna organizuje Niebieskie Koncert. Odbędzie się on w Warszawie, 18 marca. Zagrają: Sindey Polak, Marika oraz aFrykasy sunSystem. Wieczór poprowadzą Agata Buzek i Piotr Adamczyk.

    Czas [07:40]

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    22 marca na całym świecie obchodzony jest Dzień Wody, z tej okazji Polska Akcja Humanitarna organizuje Niebieskie Koncert. Odbędzie się on w Warszawie, 18 marca. Zagrają: Sindey Polak, Marika oraz aFrykasy sunSystem. Wieczór poprowadzą Agata Buzek i Piotr Adamczyk.

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Nie tylko rejestr dawców, nowe programy i plany Fundacji.

    Czas [05:51]



    Nasza fundacja jest głównie postrzegana jako rejestr dawców szpiku. Byliśmy prekursorem w edukacji społeczeństwa, jeśli chodzi o dawców szpiku, byliśmy prekursorem w mówieniu o przeszczepach szpiku. Nie ukrywam, że Fundacja miała ogromny wpływ na to, żeby poszukiwania dawcy i przeszczepy szpiku były finansowane i zainicjowało to, żeby powstał centralny rejestr. To w tej chwili się dzieje, ta ustawa nie jest doskonała, ale jest. Staramy się o statut ośrodka dawców, to wszystko będzie scentralizowane. Nie wiem, czy to na dobre wyjdzie, czy na złe, zobaczymy za kilka lat.

    Dla mnie osobiście, oprócz rejestru dawców, ważne były działania skierowane do pacjentów. Dla mnie, jako dla osoby, która przeszła białaczkę i przeszczep szpiku, było ważne, żeby pomóc pacjentom w przejściu przez chorobę, żeby pomóc im w odnalezieniu się w tym samym świecie, ale z piętnem choroby, naznaczenia, izolacji. Pacjenci sami się izolują, ludzie się od nas izolują…
    80% mojej pracy, zawsze!, to byli pacjenci. Od kilku lat udało mi się to sprofesjonalizować. Na tyle, że udało mi się zrobić grant – jako druga organizacja w Europie zdobyliśmy grant, największy w historii Fundacji BMS. Dostaliśmy 350 tys. dolarów na warsztaty, których celem była pomoc pacjentom w przejściu leczenia. Na te spotkania z pacjentami zapraszani byli eksperci z ZUS-u, NFZ, PFRON, psychoonkolodzy… Rzeczywiście, te spotkania były dosyć długie.

    W tej chwili w ramach kampanii „Białaczka. Sprawdź, czy nie weszła ci w krew” organizujemy warsztaty dla pacjentów, na których chcemy uczyć pacjentów i ich najbliższych, jak żyć z choroba przewlekłą. Jak narzucić sobie dyscyplinę połykania tabletki. Bo niestety, lekarze zauważyli, każdy z nas tak ma: w momencie, kiedy przeziębimy się, ciężko nas choroba zmoże i rzuci do łóżka, i mamy wysoką gorączkę, połkniemy 2,3 antybiotyki, czujemy się lepiej, i już byśmy chcieli wrócić do pracy. A tu trzeba wyleżeć do końca. Każdy z nas ma tak, że w momencie, gdy miną objawy choroby, przestajemy czuć potrzebę łykania tabletek. To samo jest w chorobach przewlekłych.

    W chorobach przewlekłych, jak białaczka,  jak cukrzyca, zaprzestanie terapii powoduje, że jest nawrót choroby. Z czego pacjenci nie zdają sobie sprawy, bo przy cukrzycy objawy są właściwie natychmiastowe, przy białaczce one wyjdą tylko w morfologii. I tak się zdarzało, że pacjenci, chcący odsunąć od siebie tę myśl, że są chorzy, przestawali brać tabletki. Kiedyś, kilka lat temu spowodowane było też tym, że leki nie były dostępne i pacjenci chcieli oszczędzać. Niestety, to wychodziło im na gorsze. Ale to były inne czasy, które minęły, i pacjent nie musi się martwić, czy będzie miał lek, wystarczy, żeby świadomie się leczył.

    Różne programy robimy. Program „Białaczka. Sprawdź, czy nie weszła ci w krew”, który ma celu edukację społeczeństwa, jeśli chodzi o wykonywanie morfologii, taką profilaktykę – bardzo ważną, istotną, gdzie morfologia jest takim pierwszym wskaźnikiem dla lekarza, że coś jest nie tak z organizmem.
    Rok temu Ministerstwo Zdrowia zaproponowało nam program edukacji lekarzy pierwszego kontaktu. Długo się nad tym zastanawiałam z ks. Nowakiem, bo to jest nasz wspólny program, czy się podjąć tego. Nigdy tego nie robiliśmy, ale ponieważ ministerstwo obiecało pomoc i współpracę, zdecydowaliśmy, że to zrobimy. Ponad rok pracowaliśmy z ministrem Twardowskim nad tym programem, bardzo fajnie to wychodziło. W momencie, gdy pan minister Twardowski złożył dymisję, troszkę się przestraszyłam, jak program dalej będzie wyglądał. Byłam niedawno u pani minister Ewy Kopacz i ministerstwo weszło w taki sposób, którego się nie spodziewałam. I była to dla mnie ogromna niespodzianka, tak że dziękuję pani minister za zaufanie, za to, że będziemy wspólnie z ministerstwem robić wspaniały program, który będzie miał i konsekwencje pozytywne, dla lekarzy pierwszego kontaktu.

    Dla społeczeństwa będziemy chcieli edukować lekarzy, jeśli chodzi o rozpoznawanie chorób, w pierwszym roku hematologicznych i onkologicznych. Pani minister poprosiła też o kardiologię, tak że będą to też choroby kardiologiczne. Jednocześnie będzie to edukacja pacjentów. Do współpracy chcemy zaprosić towarzystwa lekarskie, naukowe, wojewodów, marszałków, żeby to wszyscy na swoim terenie również robili. Chcemy zaprosić pracodawców, żeby świadomie wiedzieli, jak ważny jest zdrowy pracownik, żeby świadomie dbali o zdrowie pracownika. Żeby wiedzieli, że im więcej pieniędzy zainwestują w pracownika, tym bardziej powinni o niego dbać, żeby on był jak najdłużej wydajny.

    Będziemy też współpracować z telewizją, będziemy robić programy, które będą miały na celu uświadamianie lekarzom, jak bardzo ważna jest ich odpowiedzialność zawodowa. Dlaczego? Pacjent jest coraz bardziej świadomym pacjentem, wie, co to są błędy lekarskie, wie, jak się przed nimi bronić. Czasami ta obrona jest agresywna, pacjenci są niemili, niesympatyczni. Trzeba też pamiętać, że lekarz jest ubezpieczony w miejscu swojej pracy, zatrudnienia. Natomiast, gdy prowadzi prywatną praktykę, czy nawet uratuje komuś życie na ulicy, a na przykład podczas sztucznego oddychania złamie żebro, to taki pacjent może go sądzić. I ten lekarz, nie będąc ubezpieczony, niestety jest w trudniej sytuacji. To wszystko będziemy chcieli przekazać, edukować, uświadamiać lekarzy, jak bardzo ważna jest odpowiedzialność cywilna w ich zawodzie. Ratowanie życia jest ratowaniem życia, natomiast w dobie coraz większej świadomości pacjenta, odpowiedzialność może mieć dla nich przykre konsekwencje prawne. Chcemy ich przed tym uchronić.

    Na prośbę pani minister chcemy stworzyć przewodnik pacjenta po systemie ochrony zdrowia: jak pacjent powinien się w gąszczu przepisów poruszać. Mam nadzieje, że te programy powoli będą widoczne i będą skutkowały lepszą wiedzą zarówno w środowisku lekarskim jaki i pacjentów.

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie:

    W Słowniku Pojęć Bankowych wyjaśniamy nazewnictwo związane z bankowością. Dzisiaj o leasingu mówi Radosław Jezierski, dyrektor Pionu Handlowego BRE Leasing.


    Leasing to nowoczesna forma finansowania inwestycji. Generalnie polega on na tym, że firma leasingowa umawia się z przedsiębiorcą na oddanie w użytkowanie przedmiotu leasingu, dowolnego środka trwałego, za określone w umowie raty leasingowe.
    Leasing jest bardzo elastyczną i popularną formą finansowania inwestycji w ostatnim czasie. Ma wiele zalet, do głównych zalet leasingu należy jego dostępność i elastyczność. Bez wątpienia bardzo ważną przyczyną, dla której przedsiębiorcy decydują się na umowy leasingowe, są korzyści podatkowe wynikające z tej formy finansowania.

     

    Umieść ten film na swojej stronie:

    Gościem Tomasza Słodkiego jest Cezary Wyszyński z fundacji „Viva – Akcja dla Zwierząt”.

    Czas: [06:10]


    Tomasz Słodki: Byłem w ostatnie wakacje w Bułgarii. Nie wiem, co mnie tknęło, żeby wybrać się do Sofii. Poza tym, że jest to bardzo smutne miasto i biedne, takie postkomunistyczne mocno, to po ulicach chodzą bezdomne zwierzęta, i to takimi zgrajami, 4-5 psów razem, dużych, ogromnych psów. Przeraziło mnie to, ale przypomniała mi się od razu historia z Polski, bo kiedyś też tak było, że po miastach chodziły bezdomne psy. To było z 10 lat temu. Ostatnio, jak byłem u rodziców, w małej miejscowości, w Praszce, to zauważyłem, bezdomnego psa, który biegał kilka dni wokół placu zabaw. Zadzwoniłem na policję i zapytałem, co można z nim zrobić. Policja odpowiedziała krótko: niech pan dzwoni do Urzędu Miasta. Akurat były święta, urząd nie pracował, więc ten pies nadal biegał. Co robić w takiej sytuacji, gdy zobaczymy bezdomne zwierzę?
    Cezary Wyszyński: W większości dużych miast teoretycznie powinny działać służby, które takie zwierze mogą odłowić i przetransportować do schroniska, z którym miasto ma podpisaną umowę. W Warszawie jest specjalny oddział straży miejskiej, który się nazywa Ekopatrol. Mamy schronisko miejskie Na Paluchu, które jest utrzymane właśnie przez miasto, więc takie przypadki można zgłaszać na 986 w Warszawie, i takie zwierzęta są zazwyczaj odławiane i transportowane.
    T.S: Tak, ale Warszawa jest Warszawą, a Polska jest Polską. Co w takim razie w małych miejscowościach, jak np. Praszka.
    C.W.: Teoretycznie też mniejsze miejscowości, gminy i miasta, powinny mieć podpisaną umowę ze schroniskiem lub rozwiązywać problem bezdomności zwierząt w inny sposób. Niestety, ten inny sposób czasami sprowadza się do odłowienia psa i wysłania go w nieznane. Natomiast często jest to podpisano umowa z jakimś hotelem dla zwierząt albo z dużą lecznicą dla zwierząt, która ma miejsce, by te zwierzęta przechowywać.
    My, jako organizacje, staramy się egzekwować we wszystkich gminach i miastach, żeby miały opiekę nad bezdomnymi zwierzętami na przyzwoitym poziomie. Bardzo wiele gmin kieruje się wyłącznie kwestią finansową, nie patrząc na to, gdzie te zwierzęta potem trafiają. Jest bardzo dużo lokalnych organizacji, zajmujących się ochrona zwierząt, można próbować odezwać się do nich. Zazwyczaj są już przepełnione zwierzętami, natomiast warto próbować.
    Czyli: urząd miasta, przede wszystkim, straż miejska, gminna, lokalne organizacje albo lokalne schronisko.
    T.S: Pamiętajmy o tym, że zwierzęta bezdomne niekoniecznie są bezdomne, bo pies czy kot może uciec, bo wystraszy się petardy i zacznie biec przed siebie, i zniknie z pola widzenia. Jak zabezpieczyć swoje zwierzę przed tym, żeby nie trafiło do schroniska?
    C.W.: Jest kilka sposobów bardzo skutecznych. Przede wszystkim należy zwierzę zaczipować. I znowu: w większych miastach już są czytniki, ale posiadanie czytników schodzi już do mniejszych miast i myślę, że niedługo już w każdym rejonie będą.
    T.S: Byłem przeciwny czipowaniu, bo uważam, że taki czip, elektryczna część w organizmie, może zaburzyć funkcjonowanie, jeśli chodzi o samopoczucie. Ale też jest rozwiązanie dla osób, które myślą jak ja, bo możemy powiesić adresówkę.
    C.W.: Tak, a wracając do czipów…, musimy wiedzieć, że są wielkości ziarenka ryżu.
    T.S.:… ale są to jednak jakieś fale.
    C.W.: Są to fale, ale ten czip nie jest jakoś głęboko, więc myślę, że zegarki, jak i telefony komórkowe, mają dużo większy wpływ niż czip. Musimy mieć świadomość, że ten czip nie ma nadajnika GPS, więc to nie jest jakieś skomplikowane urządzenie, które emituje dużo fal.
    Druga możliwość to jest powieszenie adresówki, czyli małej tabliczki za obroży, z numerem telefonu albo z adresem, albo najlepiej i z tym, i z tym. Wtedy, gdy straż miejska, czy nawet osoba prywatna, zauważy błąkającego się psa, ten pies podejdzie do niej, można zobaczyć, kto jest właścicielem, zadzwonić i zwierzę nie trafia do schroniska, nie mamy problemu. Każda metoda ma swoje plusy i minusy. Adresówka może odpaść, szczególnie gdy pies się błąka wiele dni, gdzieś po lesie, po krzakach. Jeśli nie jest zaczipowany, to mamy znowu anonimowego psa.
    Możemy też tatuować…, wytatuować numer identyfikacyjny albo numer telefonu, gdzieś w uchu. To nie są jakieś bardzo inwazyjne zabiegi, natomiast to po jakimś czasie się zaciera, zanika. Myślę, że połączenie metody czipowania z adresówką jest optymalne, jeśli chodzi o rejestrację i zapobieganie przepadaniu zwierząt.
    W tej chwili bardzo dużo zwierząt w schroniskach to są zwierzęta, które były czyjeś. W momencie, kiedy jest kilka schronisk i pies potrafi przejść 20-50 km, to nie jesteśmy w stanie obdzwonić ich wszystkich.
    Druga sprawa to jest też sterylizacja czy kastracja, to jest też ważne. Mamy wrażenie, że panujemy nad zwierzęciem, 5 lat nic się nie stało, nie uciekł od nas, czując cieczkę, natomiast szóstego roku może uciec. Jeśli chodzi o suczki, to suczka, która ucieknie, a ma cieczkę, to jest prawie w 100% pewne, że wróci do nas po jakimś czasie w ciąży. No i rodzące się kolejne maluchy, to jest powiększanie i tak już zbyt dużej populacji zwierząt bezdomnych w Polsce.

    Z Cezarym Wyszyńskim (Viva – Akcja dla Zwierząt) rozmawiał Tomasz Słodki.

    Umieść ten dźwięk na swojej stronie: